O igrzyskach w zdaniach dwóch opowiada Janek W. – Odcinek 5 – Siedem setnych sekundy

Lodowy stadion łyżwiarstwa szybkiego wypełniony po brzegi, głównie kibicami w pomarańczowych strojach. To Holendrzy, którzy gromadnie przyjechali wspierać swoich łyżwiarzy. Wszak Holandia od lat jest światową potęgą w tej dyscyplinie sportu. Dystans 1000 metrów. Na starcie trzech Polaków: Marek Kania, Piotr Michalski i Damian Żurek.  Żurek – to on w ostatnich startach w Pucharze Świata był na medalowych pozycjach. Rywale, to bardzo mocni Holendrzy, Amerykanin Stolz i kilku innych. Zaczynamy. 15 par, 30 zawodników. Marek Kania pechowo potyka się na końcówce. Piotrowi Michalskiemu rywal nie ustępuje pierwszeństwa i nici z dobrego wyniku! Żurek jedzie w ostatniej parze.

 

Jednak wcześniej dzieją się rzeczy wielkie. Holender Wennemars jedzie fantastycznie, ale jadący z nim Chińczyk zajeżdża mu drogę. Holender niemal wpada na plecy rywala, zwalnia. Traci czas. Później w powtórzonym biegu nie dał już rady. W przedostatniej parze startują tuzy tego dystansu, wielcy faworyci – Jordan Stolz i kolejny Holender, Jenning De Boo. Jadą wyścig życia. Złoto i srebro zapewne dla nich. W innej parze świetnie pojechał Chińczyk Ning, uzyskując trzeci czas.

Ostatnia para, to Damian Żurek i Estończyk, jak on się nazywa? Nie ważne. Żurek zostawia rywala na dystansie. Świetny czas otwarcia. Pierwsze koło rewelacyjnie, Damian jedzie po medal! Ale końcówka jest trochę wolniejsza. Jest kreska mety. Czas 1,07,41. O 7 setnych sekundy za Chińczykiem. Damian jest czwarty. Do medalu zabrakło 0,07 sekundy. Niemożliwe, nieszczęśliwe, pechowe i jakie tam jeszcze, żeby wyrazić nasz żal. Przypomina nam się złoty medal Zbigniewa Bródki w 2014 roku na igrzyskach w Soczi. Wtedy Polak wygrał o 3 tysięczne sekundy. Miał szczęście. Dziś Damian miał pecha. Po biegu powiedział: „Jestem zadowolony, biorę to na klatę, jestem dumny”.

Ok, niech tak będzie… ale jednak 0,07 sekundy do szczęścia!

Złoto dla Amerykanina Stolza, srebro dla Holendra De Boo!

Janek W.

O igrzyskach w zdaniach dwóch opowiada Janek W. – Odcinek 4 – Kacper

Co ty chłopaku zrobiłeś? Dokonałeś niemożliwego! Srebrny medal w konkursie skoków na skoczni normalnej!

Kacper Tomasiak, 19-latek, jeszcze junior, skacze niesamowicie i zdobywa srebrny olimpijski medal. W ten sposób dopisuje się do swoich wielkich poprzedników: Wojciecha Fortuny, Adama Małysza, Kamila Stocha, Dawida Kubackiego. Trwająca od blisko czterech lat posucha w polskich skokach nie wróżyła nic dobrego w tegorocznych igrzyskach. Kacper Tomasiak, jeszcze w ubiegłym roku, nikomu nieznany młodzian, w tym roku stał się najlepszym polskim skoczkiem, ale przecież nie takim, który jechał na igrzyska jako jeden z faworytów. Tymczasem….

Konkurs skoków na skoczni normalnej, rozgrywany w Predazzo, od początku obfitował w wielkie niespodzianki. Sensacja goniła sensację. W pierwszej rundzie przepadali faworyci. Kamil Stoch oddaje, jak się wydaje, dobry skok. Ląduje na setnym metrze, ale daje to tylko 38 miejsce. Tomasiak skacze pięknie i daleko. Jest czwarty. Zaczynamy się denerwować, bo oto kiełkuje nam myśl o medalu. Czyżby… Wyniki pierwszej serii są niespodziewane. Pierwsza piątka: Niemiec Raimund, Francuz Foubert, Norweg Sundal oraz nasz Tomasiak i Szwajcar Deschwanden. Żaden z nich nie wygrał jeszcze konkursu w Pucharze Świata.  Wielki faworyt Słoweniec Domen Prevc, na miejscu ósmym. Skacze tyle ile Kamil Stoch, a w klasyfikacji jest wyżej o 30 miejsc. Niezbadane są tajniki skoków narciarskich, obniżany rozbieg, wiatr, noty sędziowskie!? Ale zostawmy to. W pierwszej serii daleko za czołówką są: Kobayashi, Lanisek, Kraft i pozostali Austriacy. Co się dzieje?

 

W drugiej serii Kacper oddaje skok marzenie. 107 metrów. Prowadzi. Gorzej skaczą Sundal i Foubert. Mamy srebro. Pozostał już tylko Niemiec Raimund. Może będzie złoto dla Kacpra?!    Nie, nie będzie. Philipp Raimund wytrzymuje presję, skacze świetnie i wygrywa. Mamy srebro. Mamy srebro! Dziennikarze szaleją, operator kamery płacze, inni też płaczą, radość, euforia. Ktoś krzyczy: „że też on to wytrzymał, niesamowita historia”.

Kacper Tomasiak skromny, młody chłopak, w rozmowie, tuż po konkursie, mówi: „Mogło być lepiej…”. Wierzymy. Będzie lepiej, cała kariera przed nim.

Wielcy polscy mistrzowie trochę rozmieniają swoją sławę na drobne. Mamy wielu innych młodych, zdolnych skoczków: Juroszek, Amilkiewicz, Łukaszczyk, Joniak, Szozda. Może wróci wielka nadzieja polskich skoków sprzed paru lat, Jasiek Habdas. Prezesie Adamie Małyszu, daj im skakać na wielkich zawodach.

Janek W.

O igrzyskach w zdaniach dwóch opowiada Janek W. – Odcinek 3 – Dramat

Trzeci dzień igrzysk. Bieg zjazdowy kobiet w Cortinie d.Ampezzo. Legendarna trasa pokazana okiem kamery wygląda pięknie i groźnie za razem. Na starcie numer 13, Lindsay Vonn. Słynna Amerykanka wróciła w tym roku do profesjonalnego sportu, po prawie sześciu latach przerwy. Mistrzyni olimpijska w zjeździe z Vancouver z roku 2010. W roku 2026 Lindsay wraca, by wygrać złoto w zjeździe na kolejnych igrzyskach olimpijskich. Ktoś powie, to jakiś żart, to niemożliwe.

Ale Lindsay Vonn wraca i wygrywa w tym roku dwa zjazdy Pucharu Świata, w St. Moritz i w Zauchensee. To potwierdza, że 41-letnia gwiazda narciarstwa alpejskiego ma uzasadnione nadzieje na olimpijski sukces. I oto, kiedy wszystko idzie w dobrym kierunku 30 stycznia w szwajcarskiej Crans-Montanie Vonn upada i zrywa więzadła krzyżowe w kolanie. To poważna kontuzja. Ale dzieją się cuda! Na kilka dni przed zawodami Lindsay zdaje się wracać do formy. Treningi pokazują, że może startować! Dzień startu to 8 lutego. Dziewięć dni po zerwaniu więzadeł, Lindsay Vonn staje na starcie biegu zjazdowego w Cortinie. Cały narciarski świat trzyma kciuki za piękną Amerykankę. Niech jej się uda, niech zadziwi świat.  Numer 13. Przed nią świetnie pojechała inna Amerykanka, Breezy Johnson.

Skupiona twarz, kamera telewizyjna niemal zagląda w oczy zawodniczki, zbliżając obraz gogli. Słychać pikanie maszyny startowej. Lindsay rusza. Dynamiczny start, płynna jazda na pierwszych bramkach. Nagle Lindsay uderza ręką w czwartą bramkę. Traci kontrolę, pęd jazdy wyrzuca ją w górę. Ciało obraca się kilkakrotnie w powietrzu i z wielką siłą uderza w stok. Leżąca sylwetka jeszcze sunie po śniegu, zatrzymuje się i nieruchomieje!!! Cisza, wielka cisza… cisza jak wielkie przerażenie… Kamera błądzi po twarzach widzów, widać rodzinę Lindsay. Przerażenie, ból, niekończące się oczekiwanie, co się stało? Vonn otoczona ekipą medyczną. Długo. Kilka minut. Widać helikopter. Jest dramat!

 

Wielki pech czy błąd zawodniczki? Zbyt wąski najazd na bramkę czy nierówność trasy. Wszystko w jednym. To koniec! Świat oniemiał!

Zawody wygrywa Breezy Johnson. Amerykanie płaczą i cieszą się w jednym. Łzy i radość! Lindsay Vonn  w swojej karierze wygrała 84 zawody Pucharu Świata, w tym tylko w zjeździe odniosła 43 zwycięstwa. Zdobyła cztery Kryształowe Kule w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, osiem razy wygrywała małą Kryształową Kulę za zjazd i pięć razy za supergigant.  Jest uważana za najlepszą narciarkę alpejską w historii narciarstwa. Czy jeszcze raz wróci na narciarskie trasy?

Janek W.

O igrzyskach w zdaniach dwóch opowiada Janek W. – Odcinek 2 – Królewska konkurencja

Zjazd mężczyzn, wśród konkurencji narciarstwa alpejskiego, wywołuje najwięcej emocji.  Prędkości osiągane przez zjazdowców dochodzą do 150 kilometrów na godzinę. Prawdziwe narciarskie TGV. Przy takich prędkościach wystarczy mała niedokładność, by stało się coś niedobrego. Zjazd rozgrywany jest zwykle na początku igrzysk. Tak jest i tym razem.

Drugi dzień igrzysk. Zjazd mężczyzn rozgrywany w Bormio! Igrzyska odbywają się w Cortinie, gdzie jest znakomita trasa zjazdowa, a zjazdowcy jeżdżą w Bormio? Otóż organizatorzy postanowili, że igrzyska będą rozgrywane na wielu zimowych arenach. Trasa „Stelvio” w Bormio zaliczana jest do jednej z najtrudniejszych. Jak mówią fachowcy, jest to trasa „mrożąca krew w żyłach”. Ma być pasjonująco, jak przystało na zawody olimpijskie!  Na niemniej legendarnej trasie zjazdowej w Cortinie pojadą kobiety.

Trasa pełna nierówności, fragmenty z ogromnym nachyleniem, trudne trawersy, blisko 50 metrowe skoki. Kamera z dronu ukazuje piękno tej konkurencji. Wszystkie detale przejazdu jak na dłoni. A przy okazji oglądamy przepiękne uroki włoskich Alp. Faworyci to Włosi i Szwajcarzy. Z numerem 6 pierwszy Szwajcar, Monney osiąga najlepszy czas. Po nim, główny faworyt i lider Pucharu Świata, Marco Odermatt. Wyprzedza swojego rodaka o 0,04 sekundy! Kolejny Szwajcar jedzie rewelacyjnie. Nowa gwiazda narciarstwa alpejskiego, Franio van Allman. Osiąga najlepszy czas i nikt później nie jedzie szybko. Franio zostaje mistrzem olimpijskim w „Królewskim” zjeździe. Włosi zjeżdżają znakomicie, ale zdobywają tylko srebro i brąz, Giovanni Franzoni srebro, a Dominik Paris brąz.

Przypomina się nam historia z roku 1956 z igrzysk w Cortinie d.Ampezzo. W tamtych igrzyskach wielką gwiazdą był Austriak, Toni Sailer, który wygrał wszystkie konkurencje alpejskie: slalom, gigant i zjazd. Gdzieś, na archiwalnych filmach zachowały się tamte zawody. Jakżeż były one inne. Zjazd po przedziwnej trasie, bez tej całej otoczki, która dzisiaj towarzyszy takiemu wydarzeniu. Łezka w oku się kręci.

Janek W.

O igrzyskach w zdaniach dwóch opowiada Janek W. – Odcinek 1 – Show

„Oto jest największe Colosseum świata…” – to pierwsze słowa jednego z wierszy Kazimierza Wierzyńskiego. Poeta pisał o meczu futbolowym. Nasuwa nam się oczywiste porównanie. Oto, na wypełnionym po brzegi, słynnym, piłkarskim stadionie San Siro w Mediolanie, trwa wielkie, niesamowite widowisko. Teatr w przestrzeni, teatr pełen barw, gry świateł, podniebnych pokazów, teatr wypełniony czarownym artyzmem. Skryta w cieniach publiczność reaguje spontanicznie w swoim zauroczeniu, w swoim zaczarowaniu.

6 lutego 2026 roku, San Siro. Uroczystość Otwarcia 25. Zimowych Igrzysk Olimpijskich „Mediolan-Cortina-2026.”  Widowisko jakich nie było. Tak komentują internauci. Tak mówią telewidzowie. Na myśl przychodzi porównanie z otwarciem igrzysk letnich w Paryżu. Tam było przepięknie i zaskakująco. Włosi chcieli zrobić coś jeszcze piękniejszego. Oceny zostawmy naszym czytelnikom.

Nie będziemy opowiadać o wszystkim co się w tym SHOW wydarzyło. Państwo to widzieli. Ale jeden fragment, pełen wzruszenia, wspaniale nawiązujący do idei Pierre de Coubertina, przypomnijmy. Oto nad płytą stadionu ukazuje się koło olimpijskie. Płynie na spotkanie z drugim bliźniaczym. Symbol dwóch miast, organizatorów igrzysk. W kołach dwie postacie, delikatne, zwiewne, ale dumne i odważne. Dwie dziewczyny łączą ręce i fruną w przestrzeni nad tancerzami, w rytmie dynamicznej, mocno brzmiącej muzyki. Do dwóch kół dołączają kolejne trzy i tworzy się najpiękniejszy symbol idei olimpizmu. Pięć olimpijskich kół zawisa nad ogromną przestrzenią stadionu, błyszczą jasnym światłem i płoną barwnym ogniem.  Obraz zamyka się w naszej pamięci!!!

Tego samego dnia w ursynowskiej hali „Arena”, odbywa się Gala Mistrzów Sportu Warszawy. Na scenie zespół Kombii. Koncert na żywo robi wrażenie. Mocna, rockowa muzyka „Słodkiego miłe życia” i „Nasze randez vouz”. Może coś jest w tych słowach, w kontekście igrzysk. Wielka ściana płonącej scenografii na balu i płonące olimpijskie koła na San Siro. Niech tak zostanie!!!

Jan W.

Polskie medale na zimowych igrzyskach olimpijskich w XXI wieku – Część II.

W pierwszej części prezentowaliśmy naszych medalistów z zimowych igrzysk w Salt Lake City, Turynie i Vancouver. W drugiej części przypomnimy polskie sukcesy na igrzyskach w Soczi, Pjongczangu i Pekinie.

  1. Rok 2014. Igrzyska w Rosji, w Soczi.
    Ta zimowa olimpiada była dla polskiego sportu szczęśliwa. Nasi sportowcy zdobyli w Soczi sześć medali. Kamil Stoch był u szczytu swoich umiejętności. Triumfował   dwa razy, jak na poprzednich igrzyskach Szwajcar Ammann. Stoch wygrywa konkursy skoków na obu skoczniach. Pokonuje swoich najgroźniejszych rywali, Petera Prevca i Noriakiego Kasai. „Wystarczy trochę szczęścia a z resztą to już sobie jakoś poradzę” – mówił tuż przed wyjazdem na igrzyska. Kamil Stoch poradził sobie świetnie. Po 42 latach, po złotym medalu Wojciecha Fortuny, polski skoczek znowu ze złotym medalem, a nawet z dwoma złotymi medalami. Wielkie święto polskich skoków narciarskich. Wtedy wszyscy byliśmy Stochami. Polacy kochają skoki narciarskie, więc Kamil Stoch stał się bohaterem narodowym!
    Justyna Kowalczyk kontynuuje swoją medalową passę. Wygrywa zdecydowanie bieg na 10 km techniką klasyczną, pokonując drugą na mecie Szwedkę Kallę o 18 sekund. Dopiero trzecia była znakomita Norweżka Therese Johaug. Tym większy to sukces, że Justyna biegła z kontuzją stopy. To był wielki heroiczny wysiłek, pokaz niezwykłego sportowego charakteru i siły woli! „Nokaut”! Piąty medal olimpijski Justyny Kowalczyk!
    W Soczi wielki dni mieli polscy łyżwiarze szybcy. Zdobyli trzy medale. Po niewiarygodnym, przecudownym biegu na torze łyżwiarskim, złoty medal na 1500 metrów zdobywa Zbigniew Bródka. Pokonuje swojego wielkiego rywala Holendra, Koena Verveija o 0,003 sekundy! Wygrywa o trzy tysięczne sekundy. To 4 centymetry! „Matko jedyna, on to zrobił” – krzyczał polski komentator telewizyjny.
    Zbigniew Bródka, z zawodu strażak, staje się legendą polskiego sportu. Tym bardziej, że wraz z kolegami: Konradem Niedźwieckim i Janem Szymańskim zdobywa jeszcze brązowy medal w biegu drużynowym.
    Drużyna polskich łyżwiarek zdobywa srebrny medal w biegu drużynowym. W półfinale dziewczyny w składzie: Katarzyna Bachleda-Curuś, Luiza Złotkowska i Natalia Czerwonka dokonuje cudu i wygrywa z Rosjankami. Wygrywają z Rosją na rosyjskiej ziemi przed kilkunastotysięczną widownią! „Nogi drżały mi tak, że bałam się, że starter mnie odstrzeli” – mówiła później Luiza Złotkowska. To był jeden z najważniejszych biegów w historii polskiego łyżwiarstwa. Rosjanki jechały po wszystko. Na trybunach Putin.  Ale to Polki przejeżdżają linię mety jako pierwsze. Euforia! Jest olimpijski medal.
    W finale zamiast Natalii pojechała Katarzyna Woźniak. Holenderki jechały kosmiczny wyścig. Były nie do pokonania. Ale srebro dla Polski było jak złoto. Polki na podium wskoczyły we cztery!
  2. Rok 2018. Igrzyska w Korei Płd., w Pjongczang.
    Kamil Stoch i jego trzeci złoty medal olimpijski. Stoch broni tytułu mistrza olimpijskiego na dużej skoczni. Wygrywa wyraźnie. Skacze w obu seriach daleko i pięknie. Za nim Niemiec Wellinger i Norweg Johansson. „Te igrzyska są dla mnie kosmiczne. Nie umiem tego opisać. To, że znowu znajduję się na podium jest dla mnie czymś niewyobrażalnym, jakimś szaleństwem…” – tak komentował swój sukces Kamil tuż po konkursie. Stoch na skoczni normalnej był czwarty. To był przedziwny konkurs, bowiem po pierwszej serii prowadził… Stefan Hula, który jednak w drugiej serii skoczył trochę za krótko i ostatecznie zajął szóste miejsce.
    Ale kolejny medal polscy skoczkowie wywalczyli w konkursie drużynowym. Kamil Stoch wraz ze Stefanem Hulą, Maciejem Kotem i Dawidem Kubackim zdobyli brązowy medal. Wygrali Norwegowie przed Niemcami. Nasi wyprzedzili Austriaków i Słoweńców.
    Innych polskich medali w dalekiej Korei nie było.
  3. Rok 2022. Igrzyska Chinach, w Pekinie.
    W igrzyskach w Pekinie dorobek medalowy Polaków był skromny. Jedyny medal dla naszych barw zdobył Dawid Kubacki, który w konkursie skoków na skoczni normalnej wyskakał medal brązowy. Kubacki ósmy po pierwszej serii świetnym skokiem w serii drugiej wdarł się na podium. Stoch trzeci po pierwszej serii, w drugiej wykonał skok dobry, ale nie na tyle, aby zdobyć medal. Stoch zakończył zawody na miejscu szóstym. Wygrał Japończyk Kobayashi. W konkursie na dużej skoczni Polakom nie udało się zdobyć medalu. Najlepszym z Polaków był Kamil Stoch, który znalazł się na miejscu…czwartym.

Drodzy Czytelnicy, tyle wspomnień o polskich medalach na zimowych igrzyskach olimpijskich w XXI wieku. Teraz szykujemy się do przeżywania emocji podczas rywalizacji w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Oby były to piękne emocje związanie z występami polskich sportowców.  Igrzyska startują 6 lutego.

Jan Wieteska

Polskie medale na zimowych igrzyskach olimpijskich w XXI wieku – Część I.

6 lutego rozpoczynają się kolejne XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Gospodarzem igrzysk będą dwa włoskie miasta Mediolan i Cortina d’Ampezzo. Czekają nas wielkie sportowe emocje. Będziemy się dzielili z naszymi czytelnikami wrażeniami z olimpijskiej rywalizacji. Jednak na początek przypomnijmy sukcesy polskich sportowców na zimowych igrzyskach olimpijskich, które odbyły się w XXI wieku. Sięgamy więc do najnowszej historii zimowych igrzysk.

  1. Rok 2002. Igrzyska w USA, w Salt Lake City.
    W stolicy stanu Utah cieszyliśmy się z dwóch medali Adama Małysza. Małysz zdobywa najpierw brąz na skoczni normalnej, a później srebro na dużej skoczni. W obu konkursach triumfował znakomity skoczek szwajcarski, Simon Ammann. W walce o medale Małysz miał kilku wielkich konkurentów: Niemca Svena Hannawalda, Fina Matti Hautamakiego, czy Włocha Roberto Cecona. Cała Polska cieszyła się z dwóch medali, ale jednocześnie żałowała, że nie udało się Adamowi powtórzyć niezapomnianego sukcesu Wojciecha Fortuny z 1972 roku z Sapporo.
  2. Rok 2006 igrzyska we Włoszech, w Turynie.
    Znów mamy dwa medale. Tym razem medal srebrny zdobywa Tomasz Sikora w biathlonie, w biegu masowym na 15 kilometrów. A młoda wschodząca gwiazda biegów narciarskich, Justyna Kowalczyk zdobywa swój pierwszy medal olimpijski. Zdobywa brąz, jest trzecia w biegu ze startu wspólnego na 30 kilometrów.
    Tomasz Sikora stoczył pasjonująca walkę o końcowy triumf. Po ostatnim strzelaniu Sikora prowadził, już widzieliśmy go ze złotym medalem na szyi, ale walka trwała do końca. Na finiszu lepszy okazał się Niemiec, Michael Greis. Na miejscu trzecim znalazł się legendarny biathlonista norweski, Ole Einar Bjoerndalen. Znakomita mistrzowska trójka.
    Justyna Kowalczyk walczyła dzielnie, na finiszu jeszcze prowadziła, ale bardziej doświadczone rywalki zachowały więcej sił. Wygrała Czeszka, Katerina Neumannowa, druga była Rosjanka, Julia Czepałowa. Brązowy medal Kowalczyk, to pierwszy medal olimpijski dla Polski w biegach narciarskich. Wielki wyczyn!
  3. Rok 2010. Igrzyska olimpijskie w Kanadzie, w Vancouver.
    Zdobywamy sześć medali. Justyna Kowalczyk staje się wielką gwiazdą igrzysk. Zdobywając trzy medale zapisuje się na zawsze w historii polskiego sportu. Jest wreszcie złoty medal. Na zakończenie igrzysk Kowalczyk wygrywa bieg na 30 kilometrów stylem klasycznym. W tym biegu Justyna wygrywa ze swoją największą rywalką Norweżką, Marit Bjoergen. Finisz był niesamowity, Justyna wygrywa o 0,3 sekundy! W biegu sprinterskim stylem klasycznym to Norweżka jest lepsza a Justyna zdobywa medal srebrny. Ale pierwszym medalem zdobytym na tych igrzyskach przez Justynę był brąz w biegu łączonym na 15 kilometrów. Bieg łączony to 7,5 km techniką klasyczną i 7,5 km „łyżwą”. Bieg wygrywa Marit Bjoergen, a Justyna o centymetry wyprzedza kolejną Norweżkę Kristinę Steirę.
    Obok Justyny Kowalczyk, polskim bohaterem igrzysk jest znów Adam Małysz. Adam zdobywa dwa srebrne medale olimpijskie. Na obu skoczniach: dużej i normalnej lepszym od Małysza jest… Simon Ammann. Szwajcar po czterech latach powtarza swój wielki wyczyn z Turynu. Znowu dwa złote medale dla wyjątkowego skoczka ze Szwajcarii. Ale cieszymy się z medali Małysza. „Małyszomania” trwa dalej. Zdobywca sześciu medali mistrzostw świata, w tym czterech złotych, zwycięzca trzydziestu dziewięciu konkursów o Puchar Świata pozostaje bez złotego medalu olimpijskiego. No cóż, takie bywają sportowe losy najlepszych.
    Szósty medal olimpijski w Vancouver zdobywają nasze łyżwiarki. To wielka sensacja. W biegu drużynowym brąz wywalczyły: Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak i Luiza Złotkowska. Rezerwową była Natalia Czerwonka. Polki w biegu o trzecie miejsce pokonały faworyzowane i pewne siebie Amerykanki. To było coś niewiarygodnego. Po 50. latach polskie łyżwiarstwo szybkie miało wreszcie olimpijski medal. Szaleństwo na torze i szaleństwo po biegu.

CDN. W następnym artykule przypomnimy medale z Soczi, Pjongczangu i Pekinu.

Jan Wieteska
Fot. Wikipedia.pl

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 25 (ostatni) „Epilog”

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 25 (ostatni) „Epilog”

Medalowa klasyfikacja olimpijska jest najważniejsza. Nie ma drugiej takiej na świecie!  Zastanówmy się. Czy jest jakaś inna rywalizacja z takim potencjałem emocji? Wybory Miss Świata? Hollywoodzkie Oskary? Nagrody Nobla? Nie!Medalowa klasyfikacja olimpijska wskazuje, które państwa są mocarzami, a które kopciuszkami. A przecież każdy lubi być najlepszym. W tej klasyfikacji najważniejszy jest medal złoty. To ilość złotych medali  decyduje o miejscu w tabeli. Polska zajęła w tej klasyfikacji 42 miejsce z jednym złotym medalem. Medalem w dyscyplinie rozgrywanej na igrzyskach po raz pierwszy i niewątpliwie dyscyplinie niszowej. Chwała Oli Mirosław. Wygrała finał o 0,08 sekundy. Niewidzialne drgnięcie ręki. Co by było, gdyby przegrała? Polska spadłaby na miejsce 64! Ale na szczęście jest jeden zloty medal i miejsce 42! Uff!

 

Igrzyska zdominowały światowe potęgi: USA i Chiny,zdobywając po 40 medali złotych. Ale łącznie Amerykanie zgarnęli 126 krążków, a Chińczycy 91. Największa niespodzianka, ba, sensacja to zdobycz Holandii. Mały,europejski kraj wywozi z Paryża 34 medale, w tym 15 złotych,co daje Holandii 6 miejsce w klasyfikacji medalowej. Wielki, mały kraj.  Może warto pojechać i zobaczyć jak to się robi!

 

Co się stało? Pytano tych, którym nie poszło, a miało pójść. Nie wiem, nie mam pojęcia. Nie miałem swojego dnia, przepraszam. Ale za cztery lata to pokażemy… ? Oszczepniczka rzuca znakomicie w eliminacjach. Na kolejnych trzecich igrzyskach wygrywa eliminacje. Pełny bieg, świetna koordynacja, przy wyrzucie pracuje całe ciało. W rzutach konkursowych nic z tego nie zostało. Rzuty prawie z miejsca, bez koordynacji. Oszczep ląduje kilka metrów bliżej. Andrejczyk zajmuje ósme miejsce. Młociarze rzucają kilka metrów bliżej niż miesiąc przed igrzyskami. Kajakarki wytrzymują walkę do połowy dystansu. Wszyscy walczą, jedni z rywalami, inni ze sobą. Niewielu ociera się o rekordy życiowe. Itd., itp. Muhammed Ali, pięściarz wszechczasów, głosił taką oto maksymę: „Nienawidziłem każdej minuty treningu, ale powtarzałem sobie, nie poddawaj się, przecierp teraz i żyj resztę życia jako mistrz”.

 

Szukamy pozytywów. Brawa dla Julki Szeremety, Darii Pikulik, Klaudii Zwolińskiej, Natalii Kaczmarek, szpadzistek. Bijemy brawo siatkarzom, dwóm Aleksandrom za wspinaczkę, Idze Świątek i jedynej osadzie wioślarskiej. Jakoś mało tych braw. Czas na zmiany. Gdzie? Wszędzie. Wywróćmy wszystko do góry nogami, nie bójmy się tego zrobić, bo gorzej już być nie może. Warszawsko-Mazowiecka Rada Olimpijska przygotuje debatę o polskim sporcie. Przecież  polski sport to dobro narodowe!

 

Dziękujemy naszym czytelnikom. Przeczytaliście 25 opowiadań. Świetnie. Cieszymy się, że nas polubiliście.

 

Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 24: Z Paryża do Los Angeles czyli Ceremonia Zamknięcia Igrzysk

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 24: Z Paryża do Los Angeles czyli Ceremonia Zamknięcia Igrzysk

Artysta-wizjoner, Thomas Jolly, twórca niezwykłego spektaklu otwierającego igrzyska, pokazał światu drugi akt swojego wielkiego dzieła. Ceremonia Zamknięcia Igrzysk była równie ekscytująca, jak Otwarcie. Futurystyczna wizja świata przed igrzyskami, ich narodziny, ich historia, nowoczesna symbolika, poczucie jedności i bajkowa podróż do następnych igrzysk, to przepiękny obraz namalowany nadzwyczajnym zmysłem wybitnego twórcy.

 

Co pozostanie w naszej pamięci:

1. Wielka makieta na płycie stadionu sprawia wrażenie bezładnej struktury. Jednak gdy kamera pokazuje obraz z lotu ptaka widać, że to artystyczny schemat kontynentów, połączonych linią prostą. Dzięki temu można wędrować po całym świecie.

 

Wchodzący na stadion sportowcy z 206 państw, uczestników igrzysk, gromadzą się wokół tej oryginalnej mapy świata. Gdzie kto chce i z kim kto chce! W 329 konkurencjach rozdano 987 medali. Medaliści prezentują swój olimpijski skarb, wszyscy witają się, uśmiechają, wygrani i przegrani razem, radośni, przyjacielscy.

 

Przyjaźnie zawarte tutaj to przyjaźnie na całe życie!  (foto nr 1)

2. Z nieba, z przestworzy, a może z dalekiej galaktyki z przeszłości czy z przyszłości, przybywa złota postać. „Złoty Podróżnik” zdaje się pełnić rolę przewodnika. Są i kolejne postacie. Przybyły z Ceremonii Otwarcia, stalowa amazonka i człowiek w masce. Ten ostatni trzyma w rękach grecką flagę, kraju gdzie narodziły się igrzyska 2800 lat temu (foto nr 2).

 

Z mgły wyłania się skrzydlata, bezgłowa postać, Nike, Bogini Zwycięstwa. A wokół ekspresyjny taniec akrobatów. Balet przeradza się w pracę. Akrobaci budują wielkie metalowe koła. Jedno po drugim wędruje w górę, nad stadionem układa się symbol olimpijski, pięć olimpijskich kół nieruchomieje w przestrzeni. (foto nr 3). Następuje koncert świateł. Elektroniczne promienie tną przestrzeń jak laserem, to walka i taniec, błysk i ciemność, świetlne wybuchy jak wystrzał wulkanicznej lawy. Światło to życie, radość i triumf. (foto nr 4)

3. Kamera wyławia pnący się w górę, podświetlony na czerwono fortepian. Rozlegają się dźwięki „Hymnu do Apollo”. Wysoko nad płytą stadionu pionowo ustawiony fortepian i grający na nim pianista. Wydaje się, że obraz zaprzecza prawom fizyki. Wstrzymujemy oddech. Gra szwajcarski pianista Alan Roche, a śpiewa słynny tenor,  Benjamin Bernhein. Co jeszcze ten Thomas  Jolly  wymyśli! (foto nr 5)

 

4. Oglądamy historię igrzysk w starych zdjęciach, w filmach zatrzymanych na mgnienie oka. Migają nam twarze radosne i twarze pełne smutku i złości. Każde igrzyska to nowi bohaterowie, nowe sportowe gwiazdy zapisujące swoim nazwiskiem karty olimpijskiej historii. Oglądamy drogę olimpijskiego ognia przez zamorskie terytoria Francji, przez niezwykłe miejsca na świecie.

 

Całej Ceremonii Zamknięcia towarzyszy ostra muzyka rockowa. To zespół Phoenix rozpala zmysły i porusza serca. Sportowcy zaczynają tańce, stadion wiwatuje, a solista schodzi w tłum. Koncertowa klasyka.

5. Przemówienie Przewodniczącego Komitetu Organizacyjnego Igrzysk, Tony Estanqueta. Oto kilka cytatów: „To były igrzyska jakich świat jeszcze nie widział. Czas stanął w miejscu, Paryż się radował a Francja się zjednoczyła. Było to możliwe dzięki wam…. Miłość od pierwszego wejrzenia jest do pewnego dnia normalna ale od tego dnia już tylko magiczna. Nasze serca napełniliśmy miłością. W tych igrzyskach padło najwięcej propozycji małżeńskich! ….  Ale najtrudniejszą częścią każdego romansu jest pożegnanie…. Dziękuję wszystkim…”

 

6. Przemówienie Thomasa Bacha, Przewodniczącego MKOl. Zacytujmy kilka fragmentów: „Przybyliście tutaj pomimo różnych napięć na świecie. Żyjąc pod jednym dachem w wiosce olimpijskiej tworzyliście kulturę pokoju. Wiemy, że igrzyska nie mogą stworzyć pokoju ale mogą budować kulturę pokoju. To lepszy świat dla wszystkich. Stworzyliście wspaniałe widowisko. Miliony ludzi w Paryżu, światowe święto w całej swojej różnorodności… święto sportu w najlepszym wydaniu… Dziękujemy Paryżowi”.  

7. Przekazanie flagi olimpijskiej gospodarzom następnych igrzysk olimpijskich w Los Angeles. Mer Paryża wręcza flagę Burmistrzyni Los Angeles. Brzmi hymn Stanów Zjednoczonych, a na szczycie stadionu pojawia się tajemnicza postać. Przypięta do liny skacze w stadionową przepaść. To Tom Cruise, wielka gwiazda amerykańskiego kina wciąż w znakomitej formie. Bohater „Mission impossible” w rytm muzyki z tego filmu gra kolejną spektakularną rolę. Popis kaskaderski w iście amerykańskim stylu.

 

Posłannik igrzysk paryskich przejmuje olimpijską flagę wsiada na  potężny motor i rusza w podniebną podróż.  Fantazyjne etapy podroży przenoszą nas do Ameryki. Tom Cruise ląduje na słynnych wzgórzach Hollywood. Pięć kół olimpijskich w znaku Hollywood, to pierwsza zapowiedź igrzysk w LA. Wreszcie flaga trafia na kalifornijską plażę, a tam koncert znakomitej muzyki. Na tle makiety LA28 pojawiają się muzyczne gwiazdy: Billie Eilish, Red Hot Chilli Peppers, Snoop Dogg, swoją muzyką zapraszają na igrzyska olimpijskie w Los Angeles. (foto nr 8)

8. Wracamy do Paryża, by zgasić olimpijski ogień przyniesiony na stadion przez czterokrotnego mistrza olimpijskiego, Leona Marchanda.

 

Mały lampion zdmuchnięty przez Leona kończy żywot olimpijskiego ognia przyniesionego z greckiego Olimpu.(foto nr 9) I na koniec śpiewamy, wraz z ekscytującą, posągową Yseult, ponadczasowy hit „My Way”.  Każdy ma własną drogę by dojść do celu. Fala świateł towarzyszy niezwykłej interpretacji piosenkarki.                 

                                                                   

„Dawać te Los Angeles” – jak powiedział jeden z  telewizyjnych komentatorów.

 

Sorry, że to nie było w dwóch zdaniach! 

 

Janek W.      

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 23: Dominacja Francji​

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 23: Dominacja Francji

Gry zespołowe stanowią esencję igrzysk olimpijskich. Wszak grają narodowe reprezentacje. I chociaż do klasyfikacji igrzysk zalicza się jeden medal, to jego wartość ma ogromna wagę.

 

Odcinek ten nosi tytuł „Dominacja Francji”. Dlaczego? Oto odpowiedź:

 

1. Finał siedmioosobowego rugby mężczyzn. Turniej rozgrywany po raz trzeci. Fidżi to dwukrotny mistrz olimpijski. Do walki z nim staje team gospodarzy. Po pierwszym przyłożeniu Fidżi, kolejne wykonują już tylko Francuzi. Wygrywają z Fidżi, gdzie rugby jest
sportem narodowym, 27:7. Złoto dla Francji.

 

2. Finał turnieju piłki nożnej. Pisaliśmy o tym w jednym z wcześniejszych odcinków. Więc tylko odnotujmy: Francja przegrywa z Hiszpanią po szalonym meczu. Wielkie wydarzenie zakończone „hokejowym: rezultatem 5:3 dla Hiszpanii.

 

3. Finał siatkówki: Polska-Francja. Francuzi grają mecz życia. Graja bezbłędnie, poza kilkoma błędami w polu serwisowym. Niesie ich doping publiczności. Wciąż młody N’Gapeth i galaktyczny Clevenot są nie do zatrzymania. 3:0 dla Francji. My cieszymy się, ze srebra.

 

4. Finał piłki ręcznej kobiet: Francja-Norwegia. Skandynawskie teamy od lat znajdują się w światowej czołówce tej dyscypliny. Francuzki przedarły się do finału po wygraniu ze Szwecją. Jednak z Norwegią już nie dały rady. 21:29 – złoto dla Norweżek.

 

5. Koszykówka mężczyzn. Finał: USA-Francja. O tym wydarzeniu też pisaliśmy wcześniej. Piękny mecz, wspaniałe widowisko dwóch równych drużyn. Jednak Amerykanie lepsi. Dla nich kolejne złoto. Dla Francji medal srebrny.

 

6. Koszykówka kobiet. Finał: Francja-USA. Amerykanki w ostatnich 10 turniejach olimpijskich wygrały 9 razy. Tym razem mogły przegrać. Końcówka była elektryzująca. Rzuty za 3 punkty Francuzek i rzuty osobiste Amerykanek. Kilka sekund do końca, USA ma 3 punkty przewagi. Francuzka rzuca „trojkę”, piłka wpada do kosza! Ale sędziowie sprawdzają. Na ekranie widać, że Francuzka nadepnęła na linię. Więc nie 3 a 2 punkty. Francja-USA 66:67. Złoto dla USA, Francja srebro.

 

7. Piłka ręczna mężczyzn. Finał Dania-Niemcy. Więc, gdzie tu Francja? Francja grała z Niemcami w ćwierćfinale. W drugiej połowie Francuzi prowadzili sześcioma bramkami. Byli pewni siebie. Ale Niemcy są skuteczni i nieustępliwi. Sześć sekund do końca, Francja prowadzi jedną bramką i ma piłkę. Sześć sekund do końca i ma posiadanie. SZEŚĆ sekund!!! Wyrzut piłki z boku trafia jednak do gracza niemieckiego, pada bramka dla Niemiec na DWIE sekundy przed końcem meczu. Remis, dogrywka, a w dogrywce wygrywają Niemcy. Tak się przegrywa olimpijski medal. Francuzi, mistrzowie olimpijscy z Pekinu, Londynu i Tokio za burtą.

 

Tak czy inaczej sześć finałów w sportach zespołowych w Paryżu dla Francji. Uff!

 

Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 22 „Harry i Daria”

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 22 „ Harry i Daria”

W tym odcinku chcieliśmy opowiedzieć o najszybszym człowieku na rowerze, na planecie Ziemia. Holenderski kolarz Harry Lavreysen był gigantem olimpijskich konkurencji sprinterskich na paryskim welodromie Saint Quetin-en-Yvelines.  Wypełniona po brzegi widownia przyjmowała jego kolejne triumfy ogromną owacją. Gladiator na rowerze nie dawał żadnych szans swoim rywalom.  W sprincie w ćwierćfinale pokonał naszego  Mateusza Ruryka. Drugi złoty medal Harry zdobywa  w sprincie drużynowym, A trzeci,       w ostatnim dniu igrzysk w efektownym keirinie,  w której to konkurencji szóstka kolarzy jedzie 3 okrążenia za derną. Po osiągnięciu prędkości 50 km/ godz derna zjeżdża a kolarze pędzą do mety przez kolejne 3 okrążenia z prędkością 75 km/godz. 3 złote medale Lavreysena w Paryżu i 2 złote medale, które zdobył  w Tokio czynią z niego  wielkiego bohatera olimpijskich sprintów. Chcieliśmy opowiedzieć tylko o Harrym ale w ostatnim dniu igrzysk , na paryskim welodromie, stała się rzecz niesłychana. Polka, nasza dziewczyna Daria Pikulik, zdobywa w kolarskim wieloboju, czyliomnium srebrny medal! Nikt nie liczył  na taki sukces.  Tym bardziej, że po trzech konkurencjach Daria była daleko , na ósmym miejscu i do prowadzącej Amerykanki brakowało jej 72 punkty. Omnium składa się z czterech konkurencji: scratchu czyli wyścigu na „kreskę” wyścigu tempowego, w którym punkty zdobywa się niemal co chwilę, wyścigu eliminacyjnego, w którym co dwa okrążenia ostatnia zawodniczka odpada i wreszcie z wyścigu punktowego. Ten trwa przez 80 okrążeń toru. A punkty zdobywa się na lotnych finiszach oraz za nadrobienie okrążenia.  

 

Daria, jak mówiła po wyścigu postanowiła pójść od startu na całość  „jeśli nie starczy, to trudno ale nie będę miała sobie nic do zarzucenia”.  I tak się dzieje. Daria zdobywa punkty na kolejnych finiszach, nadrabia dwa okrążenia, utrzymuje punkty do końca. I przywozi do mety srebrny medal.  Niespodzianka, sensacja. 10 medal dla Polski na tych, niezbyt udanych igrzyskach! Po wyścigu powiedziała „trener powiedział, żebym jechała jakby jutra nie miało być. Daliśmy radę, mimo tego całego syfu, który jest wokół nas”.No właśnie! Niech tylko ten medal nie przykryje problemópolskiego kolarstwa.

 

 

Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 21: Gwiazdy NBA

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 21: Gwiazdy NBA

Amerykanie wysyłają na mistrzostwa świata przypadkowe ekipy. Dlatego te turnieje przegrywają. Ostanie mistrzostwa świata to triumf koszykarzy niemieckich,. Zgoła odmiennie jest na igrzyskach olimpijskich, Tych zawodów Amerykanie nie lekceważą. Do Paryża przyjechali czołowi, jeśli nie najlepsi amerykańscy koszykarze. Kolejny „Dream Team”.

 

Pierwszy taki zawitał do Barcelony w roku 1992. To było wielkie wydarzenie. Ówczesny „Dream Team” z Michaelem Jordanem, Scottie Pippenem, Magic Johnsonem, Charlesem Barkleyem czy Patrickiem Ewingiem zaszokował cale igrzyska. Dwunastu najwspanialszych koszykarzy NBA przybyło do Barcelony, by pokazać światu jak się gra w koszykówkę na niebotycznym poziomie i  wygrać złoto. I tak się stało. Wtedy koszykarski świat nie był przygotowany na walkę z „Dream Teamem”. Teraz jest inaczej. W Paryżu grają znakomici amerykańscy koszykarze: LeBron James, Kevin Durant, Stephen Curry, Joel Embiid czy JaysonTatum. Fanom koszykówki nie trzeba mówić co znaczą te nazwiska w światowej koszykówce. Ale dziś także w innych narodowych teamach są gracze z NBA.      W ekipach Serbii, Francji, Niemiec czy Hiszpanii, a także w rewelacyjnej drużynie Bahamów są gracze z NBA.

 

W paryskim turnieju olimpijskim koszykarze USA dominują w pierwszych meczach. Jednak półfinał z Serbią toczy się sensacyjnie. Przed ostatnią kwartą Serbia prowadzi 13 punktami. Cała Serbia wierzy w sensację. Amerykanie mają 10 minut na .odrobienie strat. LaBron James i koledzy dokonują cudów. Curry rzuca z nieprawdopodobnych sytuacji, wszystko wpada! Trzy minuty do końca, remis 84:84. Curry zdobywa w tym meczu 36 punktów. Amerykanie wygrywają 95:91. LeBron głęboko oddycha. Tym razem jeszcze się udało. Finał z Francją też jest wspaniałym widowiskiem. Młodziutki geniusz koszykówki Victor Wembanyama, który na co dzień gra, wraz z naszym Jeremim Sochanem, w San Antonio Spurs, wspólnie z kolegami nie pozwala Amerykanom rozpędzić się. Jednak Amerykanie pokazują kunszt. LeBron wykonuje solowe akcje przez całe boisko, Curry rzuca cztery „trójki” z rzędu, Davis popisuje się efektownymi wsadami. Francuzi odgryzają się. Wembanyama rzuca dwie „trójki”, a Yabusele sprytnie zdobywa punkty spod kosza. Koniec 98:87 dla USA. Piąty złoty medal z rzędu dla Amerykanów.  Oglądać taki finał to prawdziwa uczta dla oczu i serca.

 

Janek W.