Memoriał Janusza Wachowiaka

Ostatnie uwagi trenerki skierowane do swojej podopiecznej. Jeszcze jeden gest wsparcia. Będzie dobrze. Kilka głębokich oddechów. Lekkie klepnięcie w plecy. Uśmiech na twarzy i elegancki wyjazd na środek tafli. 10-latka gotowa do swojego pokazu. Pierwsze takty muzyki. Rusza. Idzie dobrze. Skoki, kroczki, piruety. Dziewczynka ładnie się prezentuje w kolorowym kostiumie. Kończy z uśmiechem zadowolenia.

  1. Jest niedziela 14 grudnia 2025 r., wielka tafla lodowiska na warszawskim „Torwarze” gości kilkadziesiąt młodych łyżwiarek i łyżwiarzy, którzy przyjechali do Warszawy na Memoriał Janusza Wachowiaka. To ogólnopolskie zawody najmłodszych łyżwiarzy rozgrywane po raz pierwszy w takiej formule. Janusz Wachowiak był prezesem Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego przez ponad 16 lat. Od roku 1984 do roku 2001. Za czasów jego prezesowania pojawili się świetni polscy łyżwiarze figurowi. Wystarczy wymienić Grzegorza Filipowskiego, czy parę sportową Dorota Zagórska i Mariusz Siudek. Janusz Wachowiak był też działaczem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, a także wieloletnim dyrektorem Centralnego Ośrodka Sportu. Wybitny działacz sportowy, znawca sportu, przyjaciel polskich olimpijczyków. Człowiek, który poświęcił swoje życie krzewieniu idei olimpizmu.
  2. Zawody memoriałowe jego imienia zorganizowała Warszawsko-Mazowiecka Rada Olimpijska i Klub Euro6. W zawodach wystartowali młodzi łyżwiarze z dziesięciu klubów. Oto one: AS Lublin, GKS Stoczniowiec Gdańsk, KS Cieszyn, KS Lutz Piaseczno, ŁTŁS Łódź, MKŁ Łódź, MUKS Euro6 Warszawa, UKŁF Piruette Opole, UKŁF Salchow Lublin, UKS Cascade Poznań.
  3. Trwa rywalizacja w kliku kategoriach: wstępnej, brązowej, srebrnej i złotej. Na tafli kolejne młode łyżwiarki i młodzi łyżwiarze. Dla nich to bardzo ważne zawody. Widać skupienie na twarzach. W ruchach wyrażają emocje, ale jest także uśmiech, bo uśmiech niezmiennie towarzyszy wszystkim łyżwiarzom. Z wielką przyjemnością oglądamy kolejne pokazy, na wielkim lodowisku jedna sylwetka, to wygląda dostojnie i frywolnie zarazem. Bo, takie jest łyżwiarstwo!!! Kolorowe, dostojne, ma trochę z cyrku, trochę z rewii i trochę z frywolnej zabawy.
  4. Za plastikową szybą okalającą lodowisko, duża grupa rodziców. Może nawet bardziej przejętych niż ich dzieciaki, rozemocjonowani, zapatrzeni, rozgrzani. Trzymają za swoich pupili kciuki i sprawiają wrażenie, jakby chcieli tam na tafli lodowej wesprzeć chłopaka czy dziewczynkę swoją siłą i zaangażowaniem. Są też trenerki, trenerzy. Ci śledzą wykonanie programu spokojnie, pozornie spokojnie, bo jednak widać emocje, trochę skrywane za trenerską rutyną. Jest fajnie, jest miło. Ceremonia dekoracji na tle banerów organizatorów: Warszawsko-Mazowieckiej Rady Olimpijskiej, Klubu Euro6 i Centralnego Ośrodka Sportu. Jest podium, są medale, puchary i dyplomy. Są też wzajemnie gratulacje, piękne ukłony i zdjęcia. Jest niezwykle uroczyście. Dumne łyżwiarki, dumni łyżwiarze i dumni rodzice i trenerzy. Może wśród tych młodziutkich zawodniczek i zawodników są przyszli mistrzowie, medaliści wielkich światowych zawodów.
  5. Wśród gości, gość najważniejszy. Syn Janusza Wachowiaka, Piotr. Piotr Wachowiak rektor Szkoły Głównej Handlowej. Sympatyk, żeby nie powiedzieć znawca sportu i prawdziwy kibic. Właściwie Piotr Wachowiak jest gospodarzem tego wydarzenia. Gdy wita gości to widać na jego twarzy wzruszenie, mówi o swoim ojcu ciepło, ciekawie i subtelnie. W głosie słychać emocje, co tylko dodaje temu przemówieniu uroku. A wśród gości widzimy między innymi: prorektor AWF Jolantę Zyśko, Sekretarza Generalnego PKOl Marka Pałusa, wiceprezesa PKOl Adama Konopkę, olimpijczyków: Jerzego Pietrzyka, Janusza Peciaka, dyrektora COS Sławomira Lulińskiego, sędzię Barbarę Piwnik, Urszulę Jankowską z Instytutu Sportu, prezesa WMROl Zenona Dagiela, Kazimierza Kowalczyka honorowego Prezesa PZŁS. Sekretarz Generalny PKOl, Marek Pałus wręczył wiceprezesowi Klubu Euro6 olimpijczykowi, Mirosławowi Wodzyńskiemu i Annie Hunkiewicz trenerce-koordynatorowi, medale „Za zasługi dla Polskiego Ruchu Olimpijskiego”. Medal PKOl otrzymał także Prezes Klubu  Euro6 Wojciech Hunkiewicz, który był w tych zawodach koordynatorem zadań logistycznych imprezy. Gratulujemy  i dziękujemy za współpracę.

Zawody były okazją do spotkania ludzi związanych ze środowiskiem łyżwiarskim. Wśród nich byli Anna Sierocka, Małgorzata Sobków, Zbigniew Turkowski, Jacek Grzegrzółka, Zdzisław Pieńkowski i wielu innych. Nie uda nam się wymienić wszystkich, ale wszystkim dziękujemy, że byli obecni.

Na koniec wyniki. Odnotujmy kto był na podium, z pewnością same talenty, trzymamy za was kciuki, bądźcie gwiazdami!!!

Miejsca na podium:

Soliści – Klasa Srebrna U11

1          Adam RZUCIDLO-UKLF Salchow Lublin

Solisci – Klasa Brazowa U9

1          Franciszek SZCZESNY-KS Cieszyn
2          Mateusz MAJCHRZYK-LTLF Lodz
3          Wiktor MACKOWIAK-LTLF Lodz

Solistki – Klasa Brazowa U9

1          Natasza SEDEK-LTLF Lodz
2          Wiktoria ROGOWSKA-LTLF Lodz
3          Bianka SIKORA-UIKLF Piruette Opole

Solistki – Klasa Srebrna U11

1          Nadia SZAWRACKA-AS Lublin
2          Kalina JONCZYK-MKL Lodz
3          Lena WITALA-KS Cieszyn

Solisci – Klasa Zlota U13

1          Max KRYSIAK-DARKAZANLI-LTLF Lodz
2          NIKODEM PIKSA-GKS Stoczniowiec Gdansk

Solistki – Klasa Zlota U13

1          Pola ZUCHORA-MKL Lodz
2          Inessa GRISHKO-LTLF Lodz
3          Antonina MARCISZEWSKA-GKS Stoczniowiec Gdansk

Na gorąco otrzymujemy dobre opinie i prośby o kontynuację w roku przyszłym. Czy tak będzie, zależy od wielu czynników. Pierwsze zawody pn. Memoriał Janusza Wachowiaka zapisujemy jako dobry projekt. Było fajnie!!!

Jan Wieteska

Łyżwiarski Memoriał Janusza Wachowiaka

Z okazji Światowego Dnia Łyżwiarstwa, przypadającego 14 grudnia 2025 roku, zapraszamy na Memoriał Janusza Wachowiaka.

Janusz Wachowiak był wybitnym działaczem sportowym związanym z Polskim Komitetem Olimpijskim, aktywnie wspierającym rozwój ruchu olimpijskiego w Polsce.

Janusz Wachowiak – działacz sportowy i społeczny, przez wiele lat związany z Polskim Komitetem Olimpijskim (PKOl). Uczestniczył w pracach komisji PKOl, skupiających ekspertów i społeczników wspierających rozwój olimpizmu w Polsce.

W latach 1984-2001 pełnił funkcję Prezesa Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego. To właśnie w tym okresie polskie łyżwiarstwo figurowe odnosiło największe sukcesy.

Był absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, gdzie zdobył przygotowanie zawodowe i naukowe do pracy w obszarze sportu. Jako działacz PKOl angażował się w promocję idei olimpijskiej, wspieranie młodych sportowców oraz organizację wydarzeń sportowych o charakterze edukacyjnym i wychowawczym.

Znany był z konsekwentnego propagowania wartości olimpijskich – fair play, wytrwałości, współpracy i odpowiedzialności – które traktował jako fundament wychowania młodzieży. Jego działalność miała charakter społeczny i edukacyjny, a pamięć o nim jest pielęgnowana poprzez inicjatywy sportowe, takie jak zawody dla dzieci czy memoriały.

Ogólnopolskie Zawody w Łyżwiarstwie Figurowym – Memoriał Janusza Wachowiaka, odbędą się na warszawskim TORWARZE, przy ul. Łazienkowskiej 6a. Początek rywalizacji o godz. 10.00. Planowane zakończenie o godz. 16.00.

WSTĘP WOLNY!

W imieniu organizatorów Warszawsko-Mazowieckiej Rady Olimpijskiej i klubu łyżwiarskiego „MUKS euro6” serdecznie ZAPRASZAMY!

Zawody łucznicze na „Drukarzu”

W niedzielę 21 września 2025 roku, na obiekcie KS Drukarz zostały rozegrane łucznicze zawody dla młodzieży w ramach Ogólnopolskich Drużynowych Zawodów Łuczniczych. Odbyło się to dzięki staraniom Warszawsko-Mazowieckiej Rady Olimpijskiej. Głównym partnerem była Fundacja LOTTO im. Haliny Konopackiej.

W ceremonii otwarcia wzięli udział zawodnicy i trenerzy oraz zaproszeni goście. Wśród nich: Iwona Marcinkiewicz, była zawodniczka KS Drukarz, brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich Atlanta’96 i mistrzyni Europy z 2005 r.; Tadeusz Purzycki, trener Ireny Szydłowskiej srebrnej medalistki IO Monahioum’72; Zenon Dagiel, prezes Warszawsko-Mazowieckiej Rady Olimpijskiej.

Przy doskonałych warunkach pogodowych wystartowały trzy kategorie wiekowe: juniorzy młodsi 15-17 lat, młodzicy 14-12 lat oraz dzieci 11 lat i młodsi. Razem w zawodach wzięło udział 70 zawodników z klubów łuczniczych Warszawy i Mazowsza oraz zawodnicy klubów województwa małopolskiego. Zawodom towarzyszyły wielkie sportowe emocje. Radość z wygrania, ale także zadowolenie ze startu w zawodach, możliwość rywalizacji z koleżankami i kolegami z innych klubów.

Zawody drużynowe rozegrane zostały na boisku centralnym KS Drukarz. Zawodnicy najpierw strzelali kwalifikacje, następnie na podstawie uzyskanych punktów, eliminacje. Najlepsze zespoły otrzymały pamiątkowe puchary, dyplomy oraz nagrody finansowe w postaci czeków na sprzęt sportowy.  Za pierwsze miejsce nagrodą był sprzęt o wartości 2000 zł, za drugie sprzęt o wartości 1500 zł i za trzecie miejsce sprzęt o wartości 1000 zł.

W końcowej klasyfikacji drużyny uplasowały się w następującej kolejności.

Wśród kobiet:

I miejsce – Team Małopolska
II miejsce – MLKS Dąbrovia Dąbrowa Tarnowska
III miejsce – KS Płaszowianka Kraków

Wśród mężczyzn:

I miejsce – Team Mazowsze 2
II miejsce – MLKS Dąbrovia Dąbrowa Tarnowska
III – miejsce Team Mazowsze 1

Trenerzy i zawodnicy na koniec imprezy pogratulowali organizatorom pomysłu i podziękowali za zaproszenie. Organizatorami zawodów byli: Warszawsko-Mazowiecka Rada Olimpijska oraz Klub Sportowy Drukarz wraz z Warszawsko-Mazowieckim Związkiem Łuczniczym.

Były to pierwsze zawody rozegrane w kategorii dzieci w formule zawodów drużynowych i rzeczywiście były to udane zawody, gdzie zawodnicy mogli przetestować swoje umiejętności indywidualne i dyspozycję w konkurencji zespołowej. Być może te zawody będą miały swoją kontynuację w roku przyszłym. Podziękowania dla Fundacji „Lotto”!

Relacja również na stronie lucznictwomazowsze.pl

Przygotował: Robert Marcinkiewicz

Akrobatyka w ursynowskiej „ARENIE”

15 lat temu zrodziła się myśl organizowania w Warszawie zawodów akrobatycznych. Pierwszy turniej odbył się w hali na Woli, na ulicy Obozowej. Początki były skromne, turniej był jednodniowy, a poszczególne zespoły prezentowały tylko jeden układ. Jednak ludziom się spodobało. W kolejnych latach turniej się rozrastał. Dwukrotnie był wpisywany do kalendarza Międzynarodowej Federacji Gimnastycznej, co czyniło go ważnym wydarzeniem sportowym w skali europejskiej.

Przyjeżdżali na Puchar „Warsa i Sawy” wybitni akrobaci z Ukrainy, Niemiec, Rosji czy Białorusi. Gościliśmy klasowe zespoły z Belgii i Francji. Chętnie przyjeżdżali do Warszawy Bułgarzy, Węgrzy, Litwini, Azerowie. Startowali u nas akrobaci z Izraela, Kazachstanu, Estonii, Włoch, Czech, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii.

Ech, było co oglądać. Wielkie pojedynki tuzów akrobatyki i ogromne emocje, piękne wrażenia. Wszak akrobatyka to prawdziwy sportowy cyrk. Akrobatyczne ewolucje budzą podziw i szacunek. Ważna jest nie tylko siła, ale także sportowe zaufanie, technika, finezja, umiejętności ekwilibrystyczne, krasa kostiumów. Wdzięk i stanowczość. Do tego piękna muzyka i mamy niezapomniane widowisko. Taka jest akrobatyka!!!

Od pięciu lat turniejowi głównemu, czyli Pucharowi „Warsa i Sawy” towarzyszy Memoriał Gizeli i Konrada Zielińskich. Zieliński tworzyli polską akrobatykę w latach 50-tych XX wieku, w Dzielnicowym Klubie Sportowym „Targówek”. Klub był ostoją polskiej akrobatyki. Z tego klubu wywozili się medaliści mistrzostw Europy i świata. Ludzie tego klubu to prawdziwi pasjonaci. Przez całe lata pracowali, aby polska akrobatyka coś znaczyła. Kilka lat temu „dzięki” przedziwnym zabiegom, przy okazji remontu obiektów klubowych, akrobatyczny DKS „Targówek” został zlikwidowany. Przekreślony został wielki 70-letni dorobek klubu!

Dlatego dziś Memoriał Zielińskich jest nawiązaniem do tamtych lat. Młodzi polscy akrobaci przywracają pamięć twórców polskiej akrobatyki. Przy tej okazji dowiadują się jaka była historia tej dyscypliny sportu.

A teraz kilka refleksji dotyczących tegorocznego wydarzenia:

XV Międzynarodowy Turniej w Akrobatyce Sportowej o Puchar „Warsa i Sawy” i 5. Memoriał Gizeli i Konrada Zielińskich. Oba turnieje odbywały się w dniach 19-21 września w hali „Arena” na Ursynowie.

  1. W zawodach wzięło udział 365 akrobatów z 32 klubów z całej Polski oraz akrobaci z Litwy. Warszawa i Mazowsze reprezentowane było przez następujące kluby: UKS Targówek, UTS Akro-bad Ursus, Salto Marki, Akrosfera Stare Babice, Praskie Centrum Sportu, Akademia Sportu Targówek, Stowarzyszenie Mini Akro Warszawa, UKS Otwock, UKS Miłośnik Warszawa. Tradycyjnie najsilniejszym naszym klubem jest UKS Targówek, cieszy nas rozwój Akrosfery ze Starych Babic, daje o sobie znać Praskie Centrum Sportu. Powraca do formy Akro-bad z Ursusa. Pokazuje się Salto z Marek. Wszystkim klubom życzymy sukcesów. Chcemy, aby Warszawa i Mazowsze były najlepsze w Polsce.
  2. Zawody Memoriału Gizeli i Konrada Zielińskich objęły dwie najmłodsze kategorie wiekowe, (10-14 lat) zwane w nomenklaturze akrobatycznej Youth oraz Klasa II. Rywalizacja toczyła się w konkurencjach: dwójek dziewcząt, dwójek chłopców, dwójek mieszanych i trójek dziewcząt. Najliczniej obsadzona konkurencja to jak zwykle trójki dziewcząt. W tej konkurencji wystartowało 28 zespołów, a złoto w obu kategoriach zdobyły dziewczęta z Rzeszowa,
  3. W zawodach Pucharu „Warsa i Sawy” rywalizacja toczyła się w czterech kategoriach wiekowych: 11-16 lat, 12-18 lat, 13-19 lat i kategoria senior 15+. I w takich samych konkurencjach jak w Memoriale, czyli: dwójkach dziewcząt, dwójkach chłopców, dwójkach mieszanych i trójkach dziewcząt. W Pucharze Warsa i Sawy także najliczniej obsadzona była konkurencja trójek kobiet, łącznie wystartowało 39 trójek. Złote medale w tej konkurencji zdobyły zespoły z Krakowa i Ropczyc.
  4. Puchar „Warsa i Sawy” był dobrym przeglądem stanu polskiej akrobatyki. Z zaciekawieniem i zainteresowaniem oglądaliśmy występy polskiej czołówki. Ocenę szczegółową pozostawiamy trenerom kadry. Jednak niewątpliwie stałym mankamentem procesów szkoleniowych jest bariera w przechodzeniu do kategorii seniorskiej. Z rzadka to się udaje jak w przypadku dwójki kobiet: Kamila Bryśkiewicz i Zofia Kamińska. Dziewczyny przez parę lat były świetną wizytówką polskiej akrobatyki, czy wcześniej dwójka mieszana Maciej Zabierowski i Angelika Kowalewska, która także mocno zaznaczyła swoją obecność wśród najlepszych. Jak doprowadzić juniorów do europejskiego poziomu wśród seniorów?
  5. Warszawskie i mazowieckie kluby zdobyły w tych zawodach łącznie 17 medali, w tym 6 złotych, 5 srebrnych i 6 brązowych w różnych konkurencjach i w różnych kategoriach wiekowych. Za najlepszą notą sędziowską należy wyróżnić seniorską dwójkę kobiet Zofię Czapską i Zuzannę Marek z UKS Targówek.
  6. Na ceremonię otwarcia zawodów przybyli liczni goście. in. Dyrektor Biura Sportu m.st. Warszawy, Marcin Kraszewski, Zastępca Burmistrza dzielnicy Ursynów, Cezary Hajdenmajer, trzej Wiceprezesi PKOl: Henryk Olszewski, Adam Konopka i Andrzej Supron – srebrny medalista olimpijski w zapasach. Przybyli także inni medaliści olimpijscy: Urszula Kielan – srebrna medalistka w skoku wzwyż, Jerzy Pietrzyk – członek srebrnej sztafety 4×400 m z Montrealu, piłkarze z Orłów Górskiego: Jerzy Kraska i Lesław Ćmikiewicz, kapitan złotej drużyny siatkarskiej, Edward Skorek. Władze Polskiego Związku Gimnastycznego reprezentowali: Wiceprezeska, Bogusława Śrutwa i Sekretarz Generalny, Maciej Szafran.  Obecni byli gospodarze obiektu z dyrektorem Piotrem Kondratowiczem. Gości witali: Prezes Warszawsko-Mazowieckiego Związku Sportów Gimnastycznych, Michał Bałaga i Prezes Warszawsko-Mazowieckiej Rady Olimpijskiej, Zenon Dagiel.
  7. Oprawa scenograficzna zawodów to banery z fragmentami Warszawy: Placem Zamkowym i Zamkiem Królewskim, z Pomnikiem Chopina oraz z Mostem Łazienkowskim. Taka scenografia tworzyła wrażenie, że akrobaci prezentują swoje pokazy na ulicach stolicy.
  8. Zawody były transmitowane na żywo w internecie. Odnotowaliśmy 3250 wejść. Na widowni zasiadali kibice, fani akrobatyki, rodzice startujących akrobatów, nasi znajomi i przyjaciele.

Podziękowania należą się władzom za wsparcie i pomoc w organizacji obu turniejów. Dziękujemy Urzędowi m.st. Warszawy, Biuru Sportu i Rekreacji, Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Mazowieckiego, Departamentowi Edukacji i Sportu, władzom dzielnicy Ursynów oraz władzom dzielnic Wilanów i Ursus. Dziękujemy wszystkim partnerom.

Na koniec ważne spostrzeżenie: chcemy, aby warszawski turniej był międzynarodowy, w pełnym tego słowa znaczeniu. Dlatego w przyszłym roku trzeba skutecznie zaprosić do Warszawy akrobatyczną Europę. Jak to zrobić? To wiemy!

Jan Wieteska

Biathlon na Plaży Wilanów? Czemu nie!

Wraz z Burmistrzem dzielnicy Wilanów – Ludwikiem Rakowskim oraz Przewodniczącym Rady Dzielnicy – Hubertem Królakiem serdecznie zapraszamy dzieci, młodzież oraz dorosłych do udziału w wyjątkowej sportowej imprezie „Biathlon dla Każdego”.

Już 20 września spotkamy się na Plaży Wilanów, aby stolica zakochała się w tej wyjątkowej dyscyplinie sportowej jaką jest biathlon.

„Biathlon dla Każdego” – to zawody sportowe z elementami biathlonu – krótki bieg crossem połączony ze strzelaniem z laserówek na wysiłku. Atrakcyjność dyscypliny – 100%

Dla kogo ta impreza?

Przede wszystkim dla dzieci i młodzieży ale wystartować mogą także dorośli i seniorzy w Kategorii OPEN. Jest także kategoria FAMILY CUP dla całych rodzin – które zdecydują się na start.

Kto może wziąć udział?

Każdy – jak sama nazwa mówi, bo wysiłek jest bardzo krótki a radość z tej ciekawej formy aktywności ogromna. Jesteśmy przekonani, że każdy da radę.

O wspólną rozgrzewkę ze wszystkimi uczestnikami i kibicami zadba Ambasadorka projektu Biathlon dla Każdego, była biathlonistka i olimpijka, mieszkanka Wilanowa – Magda Grzywa

20 września obok widowiskowych zawodów sportowych wiele, wiele dodatkowych aktywności dla uczestników i kibiców.

Ogólnopolskie Drużynowe Zawody Łucznicze Junior Młodszy

W imieniu Warszawsko-Mazowieckiej Rady Olimpijskiej PKOl i Warszawsko-Mazowieckiego Związku Łuczniczego serdecznie zapraszamy na Ogólnopolskie Drużynowe Zawody Łucznicze Junior Młodszy, które zostaną przeprowadzone 21 września (niedziela) br., na terenach KS DRUKARZ w Warszawie, Al. Zieleniecka 2 (Park Skaryszewski), od godz. 12.15 do godz. 16.15. Uroczysta Ceremonia Otwarcia odbędzie się o godz. 12.30. Zaś Ceremonia Medalowa przewidziana jest na godz. 16.30.

W zawodach uczestniczyć będą drużyny z polskich  klubów łuczniczych. Wystartuje ok. 110 zawodników w kategorii juniora młodszego, roczniki: 2010, 2009, 2008 – dziewcząt i chłopców.

Zawody przeprowadzone zostaną w ramach Europejskiego Tygodnia Sportu, tj. inicjatywy Unii Europejskiej promującej aktywność fizyczną. Rywalizacji sportowej w kategorii dzieci i młodzieży towarzyszyć będzie hasło „Polskie Talenty Łucznicze”.

15. Turniej o Puchar „Warsa i Sawy”, 5. Memoriał G. i K. Zielińskich w akrobatyce sportowej dla dzieci

W piątek 19 września 2025 r. w Ursynowskim Centrum Sportu i Rekreacji w Warszawie, przy ul. Pileckiego 122 rozpocznie się 15. Międzynarodowy Turniej o Puchar „Warsa i Sawy” w Akrobatyce Sportowej. W rywalizacji Pucharu „Warsa i Sawy” wystartują dwójki kobiet, dwójki mężczyzn, dwójki mieszane, trójki kobiet i czwórki mężczyzn, w następujących kategoriach wiekowych: 11-16 lat, 12-18 lat, 13-19 lat oraz w kategorii Senior.

Równolegle z Pucharem „Warsa i Sawy” rozgrywany będzie 5. Memoriał Gizeli i Konrada Zielińskich – legendarnych twórców polskiej akrobatyki, zasłużonych także dla europejskiej i światowej akrobatyki. Będą to zawody w akrobatyce sportowej dla dzieci. Tutaj również będą rywalizować dwójki kobiet, dwójki mężczyzn, dwójki mieszane, trójki kobiet i czwórki mężczyzn, w kl. II i Youth.

Łącznie w obu turniejach wystartuje blisko 400 zawodniczek i zawodników z Polski i goście z zagranicy.

Zawody trwać będą od 19 do 21 września 2025 r. Rywalizacja rozpocznie się w piątek 19 września o godz. 10.00 i potrwa do godz. 20.00. Uroczyste otwarcie obu turniejów nastąpi w piątek o godz. 12.30. Zaś w sobotę początek rywalizacji od godz. 10.00 do 19.00. A w niedzielę finały, rozpoczną się od godz. 10.00 do 14.00. Ceremonia medalowa przewidziana jest po zakończeniu turniejów w niedzielę o godz. 14.15. Zaś o 15.00 odbędzie się Gala Mistrzów.

Wstęp wolny.

W imieniu organizatorów: Warszawsko-Mazowieckiego Związku Sportów Gimnastycznych i Warszawsko-Mazowieckiej Rady Olimpijskiej PKOl serdecznie zapraszamy i zachęcamy do obserwowania zawodów.

Święto sportów nieolimpijskich

Prawie niepostrzeżenie, obok głównych sportowych wydarzeń, przeszły tegoroczne WORLD GAMES. Ktoś spyta, co to jest za impreza? Przypomnijmy więc. World Games to igrzyska sportów nieolimpijskich. Zawody odbywają się co cztery lata. A World Games 2025 to ich dwunasta edycja. Zawody odbyły się w dniach 7-17 sierpnia br.,  w piątym co do wielkości  chińskim mieście Changdu, znajdującym się w środku „Państwa Środka”, dwadzieścia trzy godziny lotu z Polski.

Piętnastomilionowe miasto brokatu i pand, gościło ponad cztery tysiące sportowców ze 116 państw, którzy wystartowali w 34 dyscyplinach sportowych. Gospodarze, wprawieni już organizacją Igrzysk Olimpijskich, letnich w 2008 roku i zimowych w 2022 roku, zrobili wszystko, aby igrzyska sportów nieolimpijskich stały się niemniejszym wydarzeniem niż igrzyska olimpijskie.

Wielka ceremonia otwarcia, imponująca oprawa elektroniczna i scenograficzna, sławni ludzie światowego sportu z przewodniczącą MKOl, Kirsty Coventry, dynamiczna promocja każdej dyscypliny. Wszystko to spowodowało, że World Games 2025 stały się ważnym wydarzeniem w świecie sportu nie tylko w Chinach, nie tylko na kontynencie azjatyckim, ale w wielu innych krajach, na całym świecie.

 

W Polsce World Games przeszły trochę niezauważenie, trochę na poboczach polskiej ligi piłki nożnej, mimo świetnego komentarza Jacka Wszoły w polskiej telewizji. Odrabiamy zaległą  lekcję i prezentujemy naszym czytelnikom garść  informacji o tym wydarzeniu.

  1. W trakcie 10-dniowych zawodów rozdano 256 kompletów medali. Wymieńmy chociaż część dyscyplin, w których medale rozdano. Jedne są nam znane, inne mniej lub w ogóle o nich nie słyszeliśmy. Niekiedy egzotyczne, często bardzo oryginalne ale zawsze emocjonujące. Oto one:
    – ratownictwo wodne, łucznictwo polowe i bloczkowe, sporty podwodne, akrobatyka, przeciąganie liny, karate, korfball, unihokej, racquetball, ju-jutsu, fistball, bilard, sporty lotnicze, taniec sportowy, wushu, muay thai, lacrosse, futbol amerykański, bule, smocze łodzie, bieg na orientacje, skoki na trampolinie, pływanie z płetwą, squah, trójbój siłowy, wyścigi dronów, piłka ręczna plażowa, parkur, wspinaczka na ścianie, wrotki, triathlon bez pływania. Wymieniliśmy większość, choć zapewne nie wszystkie.
  2. Nie będziemy opisywali każdej z tych dyscyplin. Część z nich pojawiała się w programie dawnych igrzysk olimpijskich, jak na przykład przeciąganie liny czy korfball, czyli koszykówka bez kozłowania i bez tablic. Część dyscyplin wciąż zabiega o udział w igrzyskach olimpijskich, jak chociażby akrobatyka, czy wreszcie część dyscyplin, które są rozgrywane na igrzyskach ale znalazły się także w programie World Games, jak np. skoki na trampolinie.
  3. A teraz opowiemy o polskich medalistach. Zdobyliśmy w Changdu 14 medali. 6 złotych, 6 srebrnych i 2 brązowe, głównie w sportach wodnych. Czyżby to była nasza specjalność?!
    JULIA KOZERSKA. Julia zdobyła złoty medal we freedivingu czyli pływaniu podwodnym bez płetw. Przepłynęła pod wodą 222,5 metra i pobiła rekord świata. Ponad 5 minut pod wodą bez oddechu. „To wisienka na torcie” – powiedziała Julka po zawodach. 14 lat treningu daje owoce. Drugi medal zdobyła Julia we freedivingu z płetwami, to było srebro.
    MAGDALENA SOLICH-TALANDA. Magdalena stanęła na podium obok Julii, zdobywając brązowy medal.
    SZYMON KROPIDŁOWSKI. Szymon zdobył dwa medale w pływaniu z płetwami, złoto na dystansie 100 metrów z czasem 40,45, co jest rekordem świata i srebro na dystansie 50 metrów.
    MATEUSZ JAN MALINA. Jego dziełem są dwa złote medale we freedivingu bez płetw i z monopłetwą. W dynamicznym nurkowaniu bez płetw Mateusz przepłynął 228,5 metra !!! a z monopłetwą przepłynął 310,5 metra. Niewiarygodne wyniki!
    KACPER MAJCHRZAK. Multimedalista, zdobywca trzech medali w ratownictwie wodnym. W trakcie pokonywania określonego dystansu zawodnik musi przepłynąć część dystansu pod wodą, wyłowić manekina i wraz z nim dopłynąć do mety. Kacper zdobył dwa złote medale: na dystansie 100 metrów, bijąc rekord świata i na dystansie 50 metrów. Trzeci medal, tym razem srebrny, Kacper zdobył wraz  z kolegami WOJCIECHEM KOTOWSKIM, ADAMEM DUBIELEM i MATEUSZEM GRABSKIM w sztafecie 4 x 25 metrów.
    ROZALIA I ARKADIUSZ JANORA. Córka i ojciec stworzyli team, który zdobył medal srebrny w motosurfingu. Skomplikowany tor wodny pokonywany na desce surfingowej z silnikiem z prędkością dochodzącą do 60 km/godzinę. Na zatłoczonym torze łatwo o błędy i dyskwalifikację. Przydarzyło się to niektórym rywalom Polaków. Ale nasz rodzinny team dopłynął na miejscu drugim. Brawo!
    ZUZANNA KULA. Niewielka wzrostem ale wielka duchem walki Zuzanna zdobyła złoto w trójboju siłowym, bijąc dwa rekordy świata, w przysiadzie ze sztangą i w łącznym trójboju. Polka pokazała moc podnosząc w przysiadzie 223 kg. W wyciskaniu leżąc osiągnęła 155 kg, a w martwym ciągu 185 kg. Łączny wynik 563 kg dał jej złoto i rekord świata.
    MADARA FREIBERG i DARIUSZ MUĆKA. Nasza para wytańczyła brązowy medal w tańcu standardowym. Pięknie wyglądali, pięknie tańczyli. Pierwszy medal dla Polski w konkurencji tańców.
    MARTYNA KIERCZYŃSKA. Muay thai, jedna z wielu odmian sportów walki rozgrywanych na World Games. W kategorii 54 kg Martyna wywalczyła srebrny medal przegrywając, zdaniem wielu obserwatorów niesłusznie, w finałowej walce z Meksykanką. Pozostał niesmak ale przecież srebrny medal na wielkiej sportowej imprezie to ogromny sukces. Gratulujemy!
    Wielkie brawa dla wszystkich polskich medalistów.
  4. W Changdu zdobyliśmy 14 medali zajmując się w klasyfikacji medalowej 12 miejsce. Na miejscu pierwszym, oczywiście Chiny z 64 medalami, w tym 36 złotych. Miejsca na podium dla Niemiec z 45 medalami i Ukrainy z 44 medalami.
    Na poprzednich World Games, które odbyły się w Birmingham w USA Polska zdobyła 15 krążków ale tylko 3 złote. Przypomnijmy, że ta wielka impreza sportowa gościła także w Polsce. W roku 2017 gospodarzem World Games był Wrocław, Polska zdobyła wtedy 30 medali. 9 złotych, 10 srebrnych i 11 brązowych. Wtedy właśnie, dla organizacji zawodów, został powołany do życia Polski Komitet Sportów Nieolimpijskich. Komitet spełnił swoje zadanie znakomicie. Szkoda, że w następnych latach jego żywotność zmalała, a dziś pozostały po nim tylko wspomnienia. Być może warto wrócić do reaktywowania stowarzyszenia, bowiem sporty nieolimpijskie mogą spełniać znakomitą rolę w rozwoju aktywności fizycznej polskiego społeczeństwa. Póki co w Polskim Komitecie Olimpijskim funkcjonuje Komisja Sportów Nieolimpijskich. Co prawda „funkcjonuje” jest określeniem  zdecydowanie „na wyrost” ale…
  5. „Sport bez granic” – to hasło przewodnie chińskich World Games. Pod adresem gospodarzy padło wiele ciepłych podziękowań. Bogactwo kultury, piękno natury, chińska droga do nowoczesności. Sport tworzy przyjaźnie, które są bezcenne i trwałe. Idziemy razem naprzód budując pokój i solidarność – takie przesłania towarzyszyły ceremonii zakończenia. A język chiński zabrzmiał ciepło i przyjaźnie, chociaż na co dzień jest dla nas kompletnie przedziwny.

Następne World Games odbędą się w Karlsruhe w 2029 roku.

Jan Wieteska

Kolarstwo to jest czar

Kolejny upalny, letni dzień. Słońce ogrzewa polskie Tatry tworząc niemal bajkowy obraz górskich szczytów wdzierających się w błękit nieba. Giewont, ten „śpiący rycerz”, zdaje się pilnować „cudów” Zakopanego i okolic.

9 sierpnia. Szósty etap 82. Tour de Pologne, Bukowina – Bukowina. Najtrudniejszy etap tegorocznego wyścigu. Ściana „Bukovina” w Gliczarowie i Ściana „Harnaś” w Rzepiskach, to  dwa bardzo strome podjazdy ze średnim nachyleniem 14-15%. To tu mają się rozstrzygnąć losy wyścigu. Kolarze pokonują te dwie ściany trzykrotnie i kończą etap trzykilometrowym podjazdem na metę usytuowaną przy rondzie w Bukowinie.

Końcówka etapu. Spiker na mecie wykrzykuje, że prowadzi Majka. Rafał Majka na czele kilkunastoosobowej grupy. Tłumnie zgromadzeni widzowie zacierają ręce, zdzierają gardła. Już widzą Polaka na mecie, jako triumfatora. Reporter telewizyjny także się emocjonuje, Majka prowadzi. Dwa kilometry do mety. Oglądamy walkę z bliska i także ulegamy emocjom. Chciałoby się wreszcie, po latach posuchy, zobaczyć polskiego kolarza na pierwszym miejscu.

Ale po chwili wracamy, wraz z telewizyjnym reporterem, do rzeczywistości. Zawodowym kolarstwem rządzą nieubłagane, twarde zasady. Majka jeździ w zawodowej grupie UAE (United Arab Emirates). Jego zadaniem jest wyprowadzić na najlepszą pozycję finiszową lidera grupy. I tak się dzieje, 500 metrów przed metą Majka kończy swoją pracę. Lider grupy UAE, Amerykanin Brandon McNulty, wychodzi na czoło. Na mecie jest, co prawda drugi, za Monakijczykiem Victorem Langelottim, ale zyskuje cenne sekundy do końcowego zwycięstwa. Następnego dnia McvNulty wygrywa „czasówkę” w Wieliczce i triumfuje w całym wyścigu. Rafał Majka w klasyfikacji generalnej jest ósmy. To dobry wynik na zakończenie jego sportowej kariery.

Dzień wcześniej oglądamy finisz 5. etapu w Zakopanem. To najdłuższy etap Touru, 201 kilometrów z Katowic do Zakopanego. Na kresce pod Krokwią triumfują Brytyjczycy, Matthew Brennan przed Benem Turnerem. Aplauz kibiców i błysk promieni słonecznych wysłanych przez Giewont  to pierwsze nagrody dla najlepszych.

 

 

Czesław Lang , dyrektor największego wyścigu kolarskiego w Polsce, organizuje ten wyścig od roku 1993!!! Tegoroczny Tour to 32. wyścig pod dyrekcją Czesława Langa! Niewiarygodne, a jednak prawdziwe. Srebrny medalista olimpijski z Moskwy (1980 rok) tworzy historię kolarstwa. To w naszym narodowym Tourze startowali wybitni kolarze. Tu rozpoczynali drogę do sławy tacy kolarze jak: Peter Sagan, Vincenzo Nibali, Fabian Cancellara, Alberto Contator, Matej Mohoric i wielu innych.

Wyścig to wielkie przedsięwzięcie logistyczne. Każdego dnia wyścig jest w innym mieście. Zabezpieczenie trasy, hotele, długa kolumna wyścigowa, wozy poszczególnych ekip, służba medyczna,  panel sędziowski, ekipy telewizyjne, wreszcie scenografia wypełniona reklamami sponsorów i całe zaplecze techniczne. Wszystko po to, żeby umożliwić walkę prawie dwustu kolarzom o trofea, nagrody i pieniądze.

Obejrzeliśmy na żywo dwa etapy wyścigu. Etap z metą w Zakopanem i etap z metą w Bukowinie. Platforma widokowa ustawiona tuż przy linii mety daje szansę spojrzenia kolarzom wpadającym na metę, niemal prosto w oczy. Widać ogromny wysiłek. Słychać szum kół, czuć wiatr niesiony przez peleton, błysk szprych  w słońcu odbija się w kolorowych gadżetach i wreszcie słyszalny oddech, niemal każdego z nich, po minięciu linii mety. Koniec. Na dziś koniec. A wszystko to w szpalerze kibiców, kolorowych ludzi klaszczących, podekscytowanych i zaskoczonych, że to już koniec. Kilkanaście sekund emocji na finiszowych metrach. Na to czekali godzinę, może dwie w narastającym napięciu. Żeby obejrzeć walkę o zwycięstwo,  żeby być uczestnikiem wydarzenia, żeby opowiedzieć później swoim znajomym, rodzinie, komukolwiek o tym co widzieli przez kilkanaście sekund!!! Co takiego jest w tym sporcie, co takiego jest w kolarstwie, że przyciąga tłumy widzów. Co takiego pasjonuje nas, że  wciąż chcemy oglądać ten sport!?

„Kolarstwo to jest czar” – to słowa Ryszarda Szurkowskiego, jednego z najwybitniejszych, a może najwybitniejszego polskiego kolarza, które wypowiedział po jednym z wygranych etapów Wyścig Pokoju. W tamtych latach, a były to lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku, Wyścigiem Pokoju żyła cała Polska. Każdy mały Polak chciał być Szurkowskim. A Szurkowski i jego koledzy, Staszek Szozda,  Janusz Kowalski, Mieczysław Nowicki, Tadeusz Mytnik  i inni wygrywali etapy w Wyścigu Pokoju, czasami cały wyścig i zdobywali medale  mistrzostw świata. Ówczesny podział kolarstwa na amatorskie i zawodowe nie pozwolił polskim kolarzom walczyć wówczas o najwyższe laury z gwiazdami: Eddy Merckxem, Bernardem Hinault czy Felice Gimondim.

Dziś polskie, męskie kolarstwo szosowe przeżywa kryzys. W zawodowym peletonie Polaków jest niewielu i nie odgrywają żadnej ważnej roli. Sukcesy Rafała Majki i Michała  Kwiatkowskiego przeszły do historii. Przypomnijmy tylko mistrzostwo świata Michała Kwiatkowskiego w roku 2014 i brązowy medal Rafała Majki na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku. Następców nie widać. W tegorocznym Tour de Pologne, poza Majką, następny Polak  Piotr Pękala był na miejscu 22.

Jakie są tego przyczyny? Jak przekuć młode kolarskie talenty w wytrawnych, zawodowców? Czy to, że „Polska jeździ na rowerach”, co widać, może być zaczynem do uprawiania sportu pod nazwą „Kolarstwo”?

Czekamy na lepsze czasy!

Jan Wieteska

Mistrzostwa na trampolinie

Warszawa gościła najlepszych polskich gimnastyków w konkurencjach skoków na trampolinie, skoków na ścieżce i skoków na mini trampolinie. Gospodarzem zawodów o mistrzostwo Polski, które odbyły się dniach 13-15 czerwca br., było Centrum Sportu „Wilanów”.

Królewska dzielnica Warszawy nie po raz pierwszy gości sporty gimnastyczne. To tu odbywały się zawody akrobatyczne w Pucharze „Warsa i Sawy”. Tu także próbowały swoich sił gimnastyczki artystyczne. Tym razem oglądaliśmy rywalizację w skokach na trampolinie, zarówno rywalizację w konkursie indywidualnym, jak i w konkursie synchronów. Obok swoje umiejętności prezentowali skoczkowie na ścieżce akrobatycznej. To bardzo widowiskowa konkurencja. Zawodnik musi wykonać osiem elementów na długości ponad 30 metrów i ustać lądowanie. Najnowsza konkurencja to mini trampolina. Łączy ona elementy trampoliny i ścieżki akrobatycznej i jest także niezwykle efektowna.

Sporty gimnastyczne zawsze budzą wielkie emocje. Pięknie wykonane tworzą efektowny obraz widowiska. Sport trudny, wymagający wielkiej pracy i sportowego zacięcia, ale ogląda się to znakomicie. Zawody na Wilanowie były dobrze pokazywane. Organizatorzy skorzystali z dobrodziejstwa elektroniki. Dwa duże telebimy umożliwiały śledzenie przebiegu rywalizacji. Prezes Warszawsko- Mazowieckiego Związku Sportów Gimnastycznych, Michał Bałaga, a także wierni od lat tym dyscyplinom gimnastycznym – Krzysztof Kosiński i Robert Kowalski zadbali o to, żeby zawody miały prawidłowy przebieg.

Wyróżnijmy najlepszych.

W konkursie indywidualnym na trampolinie złoty medal dla zawodniczki z warszawskiego Pałacu Młodzieży, Nicoli Tujaki. 20-latka zaprezentowała solidny układ, dobrze wykonany technicznie i wygrała z całą plejadą skoczkiń z kraju. W konkursie mężczyzn prym wiedli skoczkowie z Poznania. Wygrał Bartłomiej Wiśniewski.

Koniecznie powiedzmy, że w klasie I wśród dziewczyn, złoto zdobyła 15-latka z warszawskiego UMAKS SP 26, Karina Kurowska. Brawo! Karina jest zawodniczką wszechstronną, bo oto drugi złoty medal zdobyła w skokach na mini trampolinie, także w klasie I. Rośnie w Warszawie wielki talent!

W skokach na ścieżce złoty medal dla – najlepszej od kilku lat – Sandry Żurek z Olkusza, a wśród panów złoty medal zdobywa Pavel Rubis z Poznania. Ale srebro dla Oliwiera Kozłowskiego z warszawskiego UKS SP 220. Oliwier był także drugi w skokach na mini trampolinie. Gratulacje!

Wszyscy zawodnicy wywieźli z Warszawy dobre wrażenia. Warto pokazywać ciekawe dyscypliny gimnastyczne, to sport dla odważnych, dający ogromną satysfakcję startującym i przyjemność oglądania dla widzów.

JW.

MAJOWA SPORTOWA WARSZAWA  – rozdział  II

MAJOWA SPORTOWA WARSZAWA  - rozdział  II

 W zimny majowy weekend Warszawa miała sportowe oblicze. 14 maja na wysłużonym warszawskim Torwarze odbywały się finałowe walki w turnieju Feliks Stamma, turnieju który w tym roku miał rangę Pucharu Świata. 15 maja na Stadionie Narodowym wielki bój toczyli żużlowcy  w kolejnej rundzie cyklu Grand Prix. 

 

Opowiemy o tych wydarzeniach w telegraficznym skrócie.  

 

Rozdział Drugi: GDZIE SIĘ PODZIAŁ ZMARZLIK?

Takiej widowni nie ma żaden turniej Grand Prix. 40 tysięcy fanów żużla oglądało  pasjonującą rywalizację najlepszych żużlowców świata. Niecka stadionu Narodowego potęguje ryk maszyn. Złe nagłośnienie daje dodatkowy efekt dźwiękowy. Niewiele można zrozumieć z tego co mówi spiker, niewiele można zrozumieć z przeprowadzanych na żywo wywiadów. Ale nic to! Wszystko można zobaczyć i rozkoszować się walką. Dwadzieścia wyścigów eliminacyjnych, dwa barażowe i wielki finał. Stadion szykuje się do wielkiej uczty. 20 minut do startu, oglądamy piękne luksusowe limuzyny, a w nich bohaterów dzisiejszych zawodów. Trybuny już zapełnione, tylko na sektorach vipowskich jeszcze pusto. Pięć minut do startu, sektory vipowskie już pełne. Można zaczynać!

                                                                       

Ma wygrać Zmarzlik. Bartosz Zmarzlik! Pięciokrotny indywidualny mistrz świata. Być może najlepszy żużlowiec wszechczasów. Idol polskich fanów. W stawce 16 herosów są jeszcze dwaj inni Polacy: Dominik Kubera i Patryk Dudek. Ale ma wygrać Zmarzlik. Bartosz Zmarzlik. Ale oto co się dzieje? Bartosz po trzech seriach ma 4 punkty a powinien mieć 9. Faworyt zawodzi. Pozostali nasi też nie najlepiej. Potwierdza się zła passa Polaków na warszawskim torze. To już dziewiąty turniej i żadnego nie wygrał Polak. Czyżby jakieś fatum wisiało nad polskimi żużlowcami na Narodowym? Świetnie spisują się Australijczycy. Jack Holder i Brady Kurtz wygrywają wyścig za wyścigiem. Wreszcie budzi się nasz Zmarzlik. Wygrywa swoje dwa ostatnie biegi. Będzie jechał o finał w barażach. Do baraży dostają się też Kubera i Dudek. Z biegów barażowych do finału kwalifikują się tylko zwycięzcy.  Pierwszy

wyścig barażowy. Zmarzlik i Kubera. Kubera wciska się na pierwszym wirażu między Lebiediewa i Zmarzlika, wychodzi na prowadzenie i pewnie wygrywa. Jest w finale. Drugi baraż układa się idealnie dla Patryka Dudka, ogrywa na starcie Szweda Lingrena i Brytyjczyka Lamberta i wchodzi do finału! Co się dzieje? Było źle, jest dobrze. Dwóch Polaków w finale. Ktoś na trybunach pyta, gdzie się podział Zmarzlik? Inny głos odpowiada, nie pytaj, mamy dwóch naszych w finale! Holder i Kurtz z Australii, Dudek i Kubera z Polski.  Może tym razem usłyszymy Mazurka Dąbrowskiego? Ale już na pierwszym wirażu Australijczycy rozwiewają nasze marzenia. Są pierwsi na całym dystansie. Krótki tor nie ułatwia wyprzedzania.  Holder pierwszy, Kurtz drugi, Dudek trzeci. Koniec!

                                                                          

Zawód. W warszawskim Grand Prix wciąż bez polskiego zwycięstwa. Może już takiej okazji nie być. Ogromne koszty przygotowania tego widowiska na Narodowym powodują, że w roku przyszłym turnieju w Warszawie nie będzie. Piękny stadion, znakomita atmosfera. Ale budowa sztucznego toru to ogromne koszty. Tor ma swoją specyfikę, jest najkrótszy ze wszystkich na których ścigają się żużlowcy, 266 metrów. Bardzo krótkie proste utrudniają wyprzedzanie. Wielki stadion, krótki tor!

 

Będziemy tęsknili za żużlem. Wszak to niemal sport narodowy. Gdzie, w jakim innym kraju jest taka widownia? 40 tysięcy widzów!

Co prawda sportowy świat nie pokochał tej dyscypliny. Polska, Szwecja, Dania, Anglia, Australia, może jeszcze Czechy i Niemcy, w minionych latach także Rosjanie. To wszystko. A był jeszcze Hancock, Amerykanin. Ale nic to. My kochamy żużel. I to jest najważniejsze. Trzymamy kciuki za Bartosza Zmarzlika. Przed nami jeszcze dziewięć serii Grand Prix i szósty tytuł mistrza świata dla Bartosza! Wierzymy w to!!!

 

Jan Wieteska

MAJOWA SPORTOWA WARSZAWA – rozdział I

MAJOWA SPORTOWA WARSZAWA – rozdział I

 W zimny majowy weekend Warszawa miała sportowe oblicze. 14 maja na wysłużonym warszawskim Torwarze odbywały się finałowe walki w Turnieju im. Feliksa Stamma, turnieju który w tym roku miał rangę Pucharu Świata. 15 maja na Stadionie Narodowym wielki bój toczyli żużlowcy w kolejnej rundzie cyklu Grand Prix. 

 

Opowiemy o tych wydarzeniach w telegraficznym skrócie. Rozdział Pierwszy. TĘSKNOTA ZA „PAPĄ” STAMMEM

 

40 Turniej imienia Feliksa Stamma przywołał wspomnienia o dawnych sukcesach polskiego boksu. Nie było mistrzowskiego turniej, z którego wychowankowie „Papy” nie przywieźliby medali. Znakomici pięściarze tamtych czasów do dziś żyją we wspomnieniach kibiców sportu. Jerzy Kulej, Zygmunt Chychła, Marian Kasprzyk, Józef Grudzień, Leszek Drogosz, Jan Szczepański, Kazimierz Paździor, Zbigniew Pietrzykowski, Henryk Kukier, Tadeusz Walasek. to tylko część z wielkiej drużyny Stamma. Wielki trener nie tylko uczył szermierki na pięści ale był wychowawcą, niemal ojcem wielu ze swych podopiecznych. Pięknie o tym opowiada film Xawerego Żuławskiego „Kulej. Dwie strony medalu” ze znakomitą rolą Andrzeja Chyry jako trenera Stamma.

 

Finałowe walki 40 turnieju przyniosły wiele emocji. Wszyscy czekaliśmy na występ srebrnej medalistki olimpijskiej, Julii Szeremety. Jej olimpijski medal być może stał się kluczem do powrotu polskiego boksu na światowe areny. Julka, do walki z zawodniczką Uzbekistanu  Mamajonową, wyszła pewna siebie. Każda runda dla Julki. Wygrywa u wszystkich pięciu sędziów. Dostaje wielkie brawa. Świetnie spisali się też dwaj inni polscy pięściarze: Paweł Brach i Cezay Znamiec. Obaj wygrywają swoje finałowe pojedynki z uznanymi przeciwnikami. Brach to odkrycie tego turnieju. W pojedynku z Włochem Baldassim, świetnie boksował przez dwie rundy, w trzeciej  dał się zepchnąć do defensywy, jednak nie na tyle by przegrać. Znamiec odwrotnie, po dwóch rundach nic nie wskazywało na jego zwycięstwo ale trzecia runda to był popis boksu w wykonaniu Cezarego. Szwed Scott okazał się bezradny. Czwarty złoty medal zdobył dla Polski Aleksiej Sewastianow, Polak z Kazachstanu czy jak kto woli Kazach z polskim paszportem. W polskim finale był lepszy od Adama Tutaka. 

 

Bardzo mocną ekipę przywieźli na turniej Kazachowie. Kazachstan to dziś najsilniejszy team bokserski na świecie. Na igrzyskach w Paryżu Kazachstan zdobył pięć złotych medali na dziesięć możliwych. W turnieju Stamma bokserzy tej ekipy dominowali. Z zaciekawieniem oglądaliśmy nie tylko ich boks na ringu ale także świetny sposób dopingowania swoich. Zapiewajło i cały chór Kazachów tworzył swoistą orkiestrę. Znakomity obrazek z trybun. Język dla nas nie zrozumiały ale widowisko świetne.

 

Turniej, mimo że miał rangę Pucharu Świata, to ze względu na bardzo późne powiadomienie federacji zagranicznych o takiej randze, zwycięzcy nie otrzymali punktów do światowego rankingu. Ale zwycięstwa są zwycięstwami i liczą się w sportowej rywalizacji. 

 

Na trybunach zauważyliśmy dawne sławy polskiego boksu. Wymieńmy kilku: Paweł Skrzecz, srebrny medalista z Moskwy z roku 1980, Krzysztof Kosedowski, brązowy medalista z tych igrzysk, Jerzy Rybicki, złoty medalista z Montrealu i brązowy z Moskwy, Bogdan Gajda, mistrz Europy z 1977 roku.

 

Cieszymy się, że są widome oznaki, że polski boks zaczyna drogę do większych sukcesów. Cieszy nas, że po wielu lat niebytu do „żywych” wraca rywalizacja ligowa. To z pewnością daje możliwości podnoszenia umiejętności i ducha walki. Na całe szczęście boks pozostaje dyscypliną olimpijską. W Los Angeles będziemy walczyli o medale. Taką mamy nadzieję.  

 

Gratulacje dla Polskiego Związku Bokserskiego. Hala warszawskiego Torwaru była dobrym gospodarzem tego wydarzenia, choć warto by pomyśleć jak skuteczniej zaprosić widzów, szczególnie na serie eliminacyjne. 

 

Jan Wieteska