W cyklu pod takim tytułem zastanawiamy się nad stanem polskiego sportu w danej dyscyplinie. W pierwszym odcinku opowiedzieliśmy o polskim kolarstwie szosowym i zapowiedzieliśmy następny temat: polskie skoki narciarskie.
Więc dziś odcinek nr 2 pod tytułem:
Cuda się zdarzają…
Sezon narciarski się skończył, ale sytuacja w polskich skokach narciarskich jest wciąż gorąca. Oto fani skoków narciarskich dowiadują się, że do Polski wraca Stefan Horngacher, który w latach 2016-2019 był trenerem polskich skoczków i osiągnął z nimi wielkie sukcesy. Dowiadujemy się też, że na funkcję prezesa Polskiego Związku Narciarskiego będzie kandydował Apoloniusz Tajner, niewątpliwie wybitna postać polskich skoków.
Ale najpierw o cudach, które zapowiedzieliśmy w tytule. Jak to się stało, że Paweł Wąsek – który od początku sezonu skakał słabo, żeby nie powiedzieć, bardzo słabo – jedzie na igrzyska olimpijskie zdecydowanie na kredyt i w konkursie par oddaje dwa znakomite skoki. Ten wyczyn, wraz z fantastycznymi skokami Kacpra Tomasiaka daje Polsce drugie miejsce. Finałowy, trzeci skok Pawła jest już kiepski i polska ekipa spada poza podium. Ale dzieją się rzeczy przedziwne, burza śnieżna powoduje, że jury postanawia zakończyć rywalizację z wynikami po dwóch rundach. Polska zdobywa srebrny medal. Po igrzyskach Paweł Wąsek skacze, jak na początku sezonu, czyli słabo.
Cud na igrzyskach?
Jak to się dzieje, że młodziutki Kacper Tomasiak, który co prawda, od początku sezonu jest objawieniem skoków narciarskich i wobec słabiutkiej formy naszych już przeszłych gwiazd, jest liderem reprezentacji, zdobywa na igrzyskach trzy medale: srebro i brąz w konkursach indywidualnych i srebro z Wąskiem w konkursie par. Tomasiak skacze nadzwyczajnie, wręcz nie do wiary, bo przecież w żadnym konkursie Pucharu Świata nie stawał na podium. Na igrzyskach w konkursie na skoczni normalnej wygrywa z fenomenalnym w tym sezonie, wielkim dominatorem, Domenem Prevcem!
Cud?
Marzenia fanów skoków narciarskich cudownie się spełniły!
I co dalej….
Kilka lat temu polskie skoki narciarskie wypadły ze światowej czołówki i do dziś do niej nie wróciły. Wielkie gwiazdy: Kamil Stoch, Piotr Żyła, Dawid Kubacki z roku na rok tracili formę, a młodzi nie potrafili się przebić do reprezentacji.
„Nim się ogień w nas wypali, nim ocean naszych snów łyżeczką się odmierzyć da, trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym…” – śpiewa Grzegorz Markowski w ponadczasowym przeboju Perfectu.
Prezes Adam Małysz w niedawnym wywiadzie telewizyjnym powiedział: „Na igrzyska jedzie się po to, aby zdobywać medale, a nie tylko, żeby tam być. Jeśli nie dajesz rady to ustąp miejsca innym…”. Adam Małysz skończył karierę w roku 2011, kiedy wciąż był w czołówce światowej.
Brawa dla Kamila Stocha za ważną decyzję o zakończeniu kariery wraz z końcem tego sezonu. Kamil Stoch uczynił bardzo wiele dla polskich skoków narciarskich, dla polskiego sportu! Kończy karierę w wieku 38 lat. Wielki zawodnik, wielki sportowiec! Dawid Kubacki i Piotr Żyła zapowiedzieli kontynuację kariery.
I co dalej….
W kolejce do reprezentacji stoją młodzi skoczkowie. Obok Kacpra Tomasiaka, jego brat Konrad, Klemens Joniak, Łukasz Łukaszczyk, Tymoteusz Amilkiewicz, Kacper Juroszek i inni. Kilka lat temu rewelacją był Jan Habdas, zapowiadał się na wielkiego skoczka. Jednak gdzieś przepadł. Podobnie było z Tomaszem Pilchem. Gubimy talenty.
Więc może powrót Stefana Horngachera ma sens. Może Stefan Horngacher przywróci nam, kibicom nadzieję, bo przecież Polacy kochają skoki narciarskie!!! Może zdarzy się kolejny cud…
Jan Wieteska
