Co za historia! „Mazowsze Olimpijczykom” część pierwsza

„Wszystkich dziś ciekawość budzi, kto jest najszczęśliwszym z ludzi, a ja mówię, że nad pana najszczęśliwszy los furmana….”. Słynny „Furman” wzbudził na widowni burzliwy aplauz. Widzowie włączyli się w wykonanie piosenki rytmicznymi oklaskami. Ktoś z widzów głośnym szeptem rzucił: „Pamiętam Jopka”. Któż by nie pamiętał. Stanisław Jopek to wielka legenda zespołu „Mazowsza”. Śpiewał „Furmana” przez 50 lat, a wraz z nim cała Polska. Jego „Furman” pozostanie niepowtarzalny. Ale ten w wykonaniu Filipa Micka jest także znakomity. Porywa publiczność i tworzy się jedyny w swoim rodzaju klimat. Cieszymy się, bawimy się wraz z zespołem „Mazowsze”.

 

Gdzie się tak dzieje, co to za wydarzenie?

W piątkowy wieczór, 13 marca, w Karolinie „Mazowsze” gra koncert dedykowany polskim olimpijczykom. Rzecz dotąd niebywała. Być może, po raz pierwszy w historii w taki sposób, artyści sceny składają poszanowanie artystom sportu. Wszystko przy obecności młodzieży i znamienitych gości.

Startujemy!

  1. Wygaszone światła. W trwającą ciszę wdziera się dźwięk: „ten” i błysk scenicznych reflektorów. „Nine” i błysk, „eight” i błysk. Wyliczanka trwa. „Zero” i ukazuje się płomień olimpijski. A po nim stajemy się widzami zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie. Przez trzy, może cztery minuty oglądamy najpiękniejsze fragmenty olimpijskich zmagań, triumfy i porażki, radość i smutek, medale i upadki. Zmagania hokeistów, narciarzy, łyżwiarzy, bobsleistów. Wszystkiemu towarzyszy śpiew Andreo Bocelliego. Igrzyska tworzą niepowtarzalny klimat, budują emocje, cieszą i powodują, że kochamy sport!
  2. „To był moment, kiedy cały sportowy świat zatrzymał się by podziwiać najlepszych… może jest inaczej niż w starożytności, bowiem nie wszyscy są w stanie przestrzegać olimpijskiego pokoju, ale szacunek dla najlepszych z najlepszych pozostaje niebotycznie wysoki. Igrzyska są niezwykłe, podobnie jak nasze dzisiejsze spotkanie” – tak redaktor Piotr Sobczyński rozpoczyna koncert „Mazowsze Olimpijczykom”. Współprowadząca koncert, Agnieszka Rogowska mówi, że „Mazowsze” dedykuje ten koncert wszystkim olimpijczykom, tym którzy są na widowni i tym, którzy reprezentowali nasz kraj w Mediolanie i Cortinie, a także tym, którzy walczyli na wszystkich innych igrzyskach. Jednym słowem wszystkim! „Sport bardziej ludzi łączy niż dzieli, dążenie do doskonałości, potrzeba ekspresji, ogromna dyscyplina, a także wywoływanie wielkich emocji u odbiorców to nasze wspólne cechy” – tak Agnieszka Rogowska powiązała sztukę i sport. W dawnych igrzyskach wielcy twórcy literatury, poezji, muzyki czy rzeźby, zdobywali olimpijskie medale. Byli wśród nich Polacy. Słyszymy nazwiska Jana Parandowskiego, Kazimierza Wierzyńskiego, Jerzego Klukowskiego, Zbigniewa Turskiego, Janiny Konarskiej, Władysława Skoczylasa czy Stanisława Ostoi Chrostowskiego. To była piękna forma symbiozy kultury, sztuki i sportu. Warto do tej tradycji wrócić, może na igrzyskach olimpijskich w Polsce!!! Agnieszka Rogowska w pięknej długiej sukni, w złotym kolorze, może to nawiązanie do olimpijskiego złota.  Piotr Sobczyński w nienagannym garniturze. Tworzą parę, której wygląd wróży znakomite wydarzenie.
  3. Słyszymy muzykę „We are the champion”. Na salę wkraczają poczty flagowe. Flagę polską wprowadzają: Renata Mauer-Różańska – dwukrotna mistrzyni olimpijska w strzelectwie, Urszula Włodarczyk – świetna siedmioboistka, trzykrotna olimpijka, Jerzy Pietrzyk – członek srebrnej sztafety 4 x 400 m z Montrealu, Dariusz Kowaluk – złoty medalista w sztafecie mieszanej. W poczcie flagi olimpijskiej są: Urszula Kielan – skoczkini wzwyż, srebrna medalistka w Moskwie, Ludwika Chewińska – olimpijka z Monachium, która do dziś dzierży rekord Polski w pchnięciu kulą, Antoni Zajkowski – srebrny judoka olimpijski i Bohdan Bułakowski – znakomity chodziarz. Pięknie prezentują się na scenie. Brawa widowni podkreślają doniosłość chwili. Rozbrzmiewa hymn polski, gramy dwie zwrotki, jest dostojnie. Teraz hymn olimpijski, gramy trzy zwrotki, jest dostojnie!

Prezentacja olimpijczyków to zwrot do polskiej historii olimpijskiej. Co nazwisko, to nowa opowieść o walce, rywalizacji, o emocjach, o sukcesach. Na taką opowieść nie ma czasu na koncercie, ale jest czas do zajrzenia na dawne strony igrzysk olimpijskich. Warto, bo to oni i ich koleżanki i koledzy tworzą wielką historię polskiego sportu.

Szermierze: Jacek Bierkowski – szablista, Marian Sypniewski – florecista, dwukrotny brązowy medalista olimpijski, Andrzej Krzesiński – brązowy medal we florecie. Pięcioboiści: Janusz Peciak-Pyciak – złoty medalista olimpijski indywidualnie i w drużynie, Dariusz Goździak – złoty medal w drużynie. Robert Korzeniowski, kibice pamiętają jego cztery złote medale olimpijskie. Widownia nagradza Roberta gorącymi brawami. Później, gdy Robert   wkracza na scenę krokiem chodziarza i zabiera głos, zwraca się do młodzieży: „Życzę wam, aby ten ogień olimpijski płonął w waszych sercach, wy dziś 14-15-latkowie macie szansę bycia olimpijczykami na igrzyskach na Mazowszu, może w roku 2040, może w 2044. I byłoby piękne, gdyby na ceremonii otwarcia polskich igrzysk zaśpiewało „Mazowsze”. Pięknie powiedziane, Panie Robercie!

Prezentacja kolejnych olimpijczyków: Wojciech Kudlik – kajakarz, wielokrotny mistrz świata, Grażyna Rabsztyn – urodziwa płotkarka, trzykrotna olimpijka, Edward Skorek – kapitan złotej drużyny siatkarskiej z Montrealu, Konrad Niedźwiecki – panczenista, brązowy medalista z Soczi, szef polskiej misji olimpijskiej z igrzysk w Mediolanie i Cortinie, Czesław Lang – srebrny kolarz z igrzysk w Moskwie, ale teraz przede wszystkim organizator Tour de Pologne od roku 1992! Czesław dostaje wielkie brawa. Kibice go kochają.

Andrzej Supron – medal srebrny w zapasach. Mówi się o nim, że to najlepszy piosenkarz wśród olimpijczyków. Ostatnio „zastąpił” Wojtka Gąssowskiego w RdC, śpiewając w trakcie radiowej rozmowy niezapomniane „Prywatki”. Katarzyna Szotyńska – znakomita żeglarka, Mirosław Wodzyński – płotkarz, olimpijczyk z Monachium, Marian Woronin – cudownie biegający sprinter, rekordzista Polski na 100 metrów, srebrny medalista w sztafecie 4 x 100m.

Jan Wieteska