„Oto jest największe Colosseum świata…” – to pierwsze słowa jednego z wierszy Kazimierza Wierzyńskiego. Poeta pisał o meczu futbolowym. Nasuwa nam się oczywiste porównanie. Oto, na wypełnionym po brzegi, słynnym, piłkarskim stadionie San Siro w Mediolanie, trwa wielkie, niesamowite widowisko. Teatr w przestrzeni, teatr pełen barw, gry świateł, podniebnych pokazów, teatr wypełniony czarownym artyzmem. Skryta w cieniach publiczność reaguje spontanicznie w swoim zauroczeniu, w swoim zaczarowaniu.
6 lutego 2026 roku, San Siro. Uroczystość Otwarcia 25. Zimowych Igrzysk Olimpijskich „Mediolan-Cortina-2026.” Widowisko jakich nie było. Tak komentują internauci. Tak mówią telewidzowie. Na myśl przychodzi porównanie z otwarciem igrzysk letnich w Paryżu. Tam było przepięknie i zaskakująco. Włosi chcieli zrobić coś jeszcze piękniejszego. Oceny zostawmy naszym czytelnikom.

Nie będziemy opowiadać o wszystkim co się w tym SHOW wydarzyło. Państwo to widzieli. Ale jeden fragment, pełen wzruszenia, wspaniale nawiązujący do idei Pierre de Coubertina, przypomnijmy. Oto nad płytą stadionu ukazuje się koło olimpijskie. Płynie na spotkanie z drugim bliźniaczym. Symbol dwóch miast, organizatorów igrzysk. W kołach dwie postacie, delikatne, zwiewne, ale dumne i odważne. Dwie dziewczyny łączą ręce i fruną w przestrzeni nad tancerzami, w rytmie dynamicznej, mocno brzmiącej muzyki. Do dwóch kół dołączają kolejne trzy i tworzy się najpiękniejszy symbol idei olimpizmu. Pięć olimpijskich kół zawisa nad ogromną przestrzenią stadionu, błyszczą jasnym światłem i płoną barwnym ogniem. Obraz zamyka się w naszej pamięci!!!

Tego samego dnia w ursynowskiej hali „Arena”, odbywa się Gala Mistrzów Sportu Warszawy. Na scenie zespół Kombii. Koncert na żywo robi wrażenie. Mocna, rockowa muzyka „Słodkiego miłe życia” i „Nasze randez vouz”. Może coś jest w tych słowach, w kontekście igrzysk. Wielka ściana płonącej scenografii na balu i płonące olimpijskie koła na San Siro. Niech tak zostanie!!!
Jan W.
