O igrzyskach w zdaniach dwóch opowiada Janek W. Odcinek 10 – Sensacyjny scenariusz

Takiego scenariusza nie wymyśliłby najwybitniejszy autor powieści sensacyjnych. Chociaż, czego to ludzie nie wymyślą! Na skoczni w Predazzo, podczas konkursu skoków duetów, działy się rzeczy niezwykłe. Wszyscy widzieliśmy te zawody, ale opowiedzmy o tym jeszcze raz!

W pierwszej i drugiej rundzie Polacy skakali wyśmienicie. To, że Kacper Tomasiak będzie dobry, to wiedzieliśmy po dwóch konkursach indywidualnych. Ale, że Paweł Wąsek będzie w takiej formie, tego nikt się nie spodziewał. Chłopaku skąd ty się wziąłeś? Przecież skakałeś w tym roku przeciętnie, żeby nie powiedzieć źle!

Po dwóch rundach Polacy na miejscu drugim. Mała sensacja! Tylko para austriacka jest lepsza. W trzeciej odsłonie Wąsek skacze nieco gorzej, spadamy na czwarte miejsce.  Zaczyna padać śnieg. Konkurs trwa dalej. Śnieg sypie coraz bardziej, gęsty śnieg. Słoweniec, Domen Prevc ryzykuje, obniża belkę startową o trzy stopnie, dostanie za to 16 punktów dodatkowo, ale musi skoczyć na wymaganą, w takim przypadku, odległość. Na tej skoczni to 131 metrów. Prevc, w gęstym śniegu, zasypującym tory najazdowe, skacze tylko 124,5 m. Po nim Raimund. Niemiec ląduje na 136 metrze. Czyżby jakiś nadzwyczajny podmuch wiatru poniósł go tak daleko? Niemcy walczą o medal. Śnieg sypie niemiłosiernie, nawałnica. Jury przerywa konkurs. Przerwa trwa kilkanaście minut. Kacper Tomasiak w tym czasie czeka na belce startowej. Marznie. Śnieg buduje napięcie. Jest wreszcie decyzja jury, skaczemy! Kilku przedskoczków próbuje przetrzeć tory. Ludzie z dmuchawami, rozstawieni wzdłuż najazdu pracują, aby tor był jako tako przejezdny. Kacper rusza, leci w chmurze śniegu. Ląduje na 124 metrze! Jest źle. Koniec z marzeniami o medalu. Pogoda opracowała sensacyjny scenariusz. Kibice załamani, Kacper rozkłada ręce. Nic nie dało się w tych warunkach zrobić. Jury przerywa konkurs. Kilkanaście minut przerwy. Komentatorzy snują prognozy. Wśród nich Kubacki, Żyła. Czy możliwe jest odwołanie ostatniej serii i zakończenie konkursu? Czyżby…?! Czekamy.

 

Tak. Tak. Tak. Jury uznało, że w tych warunkach nie da się skakać. Konkurs kończy się na dwóch seriach. Szczęście uśmiechnęło się do nas. Po przegranych o ułamki sekund medalach Damiana Żurka, Maryny Gąsienicy-Daniel, niecelnych strzałach Kamili Żuk, dziś pech nas ominął. Tomasiak i Wąsek są srebrnymi medalistami olimpijskimi. Trzeci medal Kacpra. Co to się dzieje, niewiarygodne wydarzenie. Niemcy są załamani. Przepadli Japończycy, przegrali Słoweńcy. My, sorry… nasi są na drugim stopniu podium. Z Austriakami i Norwegami. Cieszą się. Chłopaki, jesteście wielcy.!!! Śnieg przestał padać!

Komentatorzy wariują. Piotr Żyła pytany, czy to mieści się w jego głowie, odpowie: „Tak… no… znaczy nie… !” Kamil Stoch powie: „Jedna historia się kończy, druga historia się zaczyna.” Na trybunach polscy kibice. Transparenty „Braniewo”, „Dębogóra”, „Kucin” i inne. Euforia. Kuba Kot wygłasza motto: „Skoki narciarskie kończą się tam, gdzie zaczyna się logika.”

Piękne, wieczorne spotkanie medalistów z kibicami w Domu Polskim. Kwiaty, uściski, gratulacje. Jest przepięknie, jest bajkowo, jest uroczyście!

Janek W.