O igrzyskach w zdaniach dwóch opowiada Janek W. – Odcinek 9 – „Kurcze”

„Och, kurcze, zabrakło 13 setnych sekundy” – to pierwsze słowa komentarza dziennikarza Eurosportu, Kacpra Merka tuż po zakończeniu rywalizacji kobiet w gigancie. Maryna Gąsienica-Daniel zajęła w tych zawodach siódme miejsce. Ale do medalu zabrakło tylko 0,13 sekundy! Tak blisko do podium Maryna jeszcze nie była. Gdyby nie poważny błąd w pierwszym przejeździe, to mogła być sensacja. Maryna w pierwszym przejeździe pojechała odważnie, mocno, dynamicznie. Na czwartej bramce przed metą, na garbie, spóźniła skręt i wyleciała w powietrze. Wybroniła się przed upadkiem. Ale mimo tego była 13 z niewielką stratą. Jedynie fenomenalna Włoszka, Frederica Brignone była poza zasięgiem wszystkich pozostałych zawodniczek.

 

Drugi przejazd Maryny bardzo dobry. Rywalki też popełniają błędy. Jest ciasno, różnice liczone w setnych częściach sekundy. Brignone wygrywa z dużą przewagą. Na drugim miejscu ex aequo Szwedka, Hector i Norweżka, Stjernesund. Maryna Gąsienica Daniel traci do nich, czyli do srebrnego medalu 0,13 sekundy. W tym przedziale czasowym mieści się sześć zawodniczek. Niewiarygodne. Mgnienie oka, długość narty, ułamek myśli! Gdyby nie ten fatalny błąd w pierwszym przejeździe, byłby srebrny medal. Dodajmy, dla porządku, że Maryna jechała w zawodach z numerem 13-tym!

Później Maryna mówiła, że zmylił ją jakiś ślad na tym nieszczęsnym garbie, pojechała za bardzo w lewo. We wzruszającej rozmowie z Justyną Kowalczyk mówiła: „Jest mi przykro, ale dałam z siebie wszystko. Jednak jestem dumna, bo byłam w gronie tych, które walczyły o medal, wszystkie byłyśmy mocne.” Na twarzy Maryny pojawiły się łzy. Taka niewykorzystana szansa wywołuje emocje. Zabrakło szczęścia. Maryna Gąsienica-Daniel przygotowała świetną formę, życiową formę na igrzyska olimpijskie. Nie udało się. Taki jest sport.

Janek W.