To był niezapomniany wieczór na igrzyskach. Uczta dla oczu i uszu! Kilka godzin wspaniałego widowiska, pełnego czarownego nastroju, pięknego tańca, znakomitej muzyki, szalonej ekwilibrystyki i romantycznego uczucia. Konkurencja tańców na lodzie stała się prawdziwym hitem igrzysk. Za sprawą znakomitych łyżwiarzy mieliśmy widowisko jakiego do tej pory nie było.
Zapatrzeni i zasłuchani, utonęliśmy w podyktowanym przez łyżwiarzy nastroju. Zapomnieliśmy o bożym świecie! Tak się mówi, gdy ogarnia nas zachwyt i oczarowanie. Tak właśnie było tego wieczoru. To co pokazali mistrzowie olimpijscy Francuzi, Laurence Fournier-Beaudry i Guillaume Cizeron, było przepiękną opowieścią o uczuciu miłości i romantycznym wzruszeniu. Tańczyli do utworu Madonny i muzyki z filmu „Wieloryb”. Magia chwili! Amerykanie, Madison Chock i Evan Bates, przegrali o włos. Punkt z ułamkiem, przy łącznych notach powyżej 215 pkt. Zatańczyli rytmy passo doble i flamenco z ogromną gracją, intrygująco i intymnie zarazem. Wspaniale zaprezentowali się Kanadyjczycy, Pipper Giles i Paul Poirier oraz Włosi, Charlene Guignard i Marco Fabrri. Wszyscy tańczyli baśniowo i brawurowo. Podobały się nam także pary, które znalazły się na nieco dalszych pozycjach.
Uroku widowisku dodały oryginalne, przepiękne niemal bajkowe stroje. Kostiumy pań fruwające przy każdym piruecie, przy każdym podnoszeniu czy obrocie. To być może frywolne, być może odważne, ale na pewno fantastyczne. Jak to się dzieje, że w łyżwiarstwie figurowym panie zawsze są piękne a panowie zawsze przystojni! Partnerzy w tańcu zaglądają sobie nie tylko w oczy, ale także w głębię duszy. Takie odnosimy wrażenie patrząc na zbliżenia twarzy. Nieodzownym elementem kończącym występ są pocałunki, uściski, przytulanki, gratulacje i brawa dla niedawnych rywali. To jest taniec serc!
Wieczór pełen zachwytów, niezapomniane show, cudowna uczta. Brawo artyści!
Janek W.










