Wychowanie fizyczne, to zachęta do aktywności przez całe życie.
– Panie burmistrzu, 25 lutego br. już po raz czwarty odbyła się na Mokotowie, w Pałacyku Szustra, Gala Konkursu „Młode Talenty-Nadzieje Olimpijskie”. Dwunastu młodych sportowców otrzymało wyróżnienia za wyniki osiągnięte w roku 2025. Jeszcze raz dziękujemy za ufundowanie nagród oraz za pomoc w przygotowaniu tego wydarzenia. Dla młodych sportowców było to wielkie przeżycie, duża radość…
– To ja dziękuję – to dla mnie ogromna radość uczestniczyć w takim wydarzeniu. Patrząc na tych młodych ludzi, ich pasję i determinację, naprawdę można poczuć dumę. Cieszę się, że jako dzielnica możemy wspierać ich rozwój i dokładać swoją cegiełkę do spełniania sportowych marzeń. Takie chwile przypominają, że inwestowanie w młodzież ma sens.
– Wśród laureatów tegorocznego konkursu „Młode Talenty-Nadzieje Olimpijskie”, są laureaci z Mokotowa. Zofia Braun, łyżwiarka szybka, srebrna medalistka Mistrzostw Świata Juniorów w Collalbo. zawodniczka Warszawskiego Towarzystwa Łyżwiarskiego „Stegny”. Jest też Roch Krukowski, brązowy medalista Mistrzostw Europy Juniorów w Tampere, w rzucie oszczepem, zawodnik KS Warszawianka. Gratulacje! Czy można powiedzieć, że Mokotów sportem stoi?
– Patrząc na te nazwiska – zdecydowanie tak. A to przecież nie wszyscy, bo wśród laureatek mamy także choćby Zuzannę Kudlik, której drużyna rozgrywa mecze w mokotowskim OSiRze przy ul. Niegocińskiej. Ale za każdym medalem stoi nie tylko talent zawodnika, lecz także ogrom pracy trenerów, klubów i rodzin. To efekt systematycznego budowania zaplecza sportowego w dzielnicy i mieście. Mamy silne tradycje, dobrą infrastrukturę i zaangażowane środowisko. A sukcesy młodych sportowców pokazują, że to wszystko przynosi realne efekty.
– W nawiązaniu do deklaracji polskiego rządu o chęci organizacji igrzysk olimpijskich w 2040 r., pytamy czy jedną z arem olimpijskich mógłby być obiekt „Warszawianki”. Dziś klub dysponuje 29 kortami tenisowymi, ma tradycje szermiercze. Obiekty „Warszawianki” mają piękne położenie. Jeśli miałyby być areną olimpijską w jakieś dyscyplinie, to oczywiście wymagają albo kapitalnej przebudowy, albo też budowy od początku. Czasu, wbrew pozorom, jest nie tak dużo. Jaka jest Pana opinia w tej sprawie?
– Na dziś to deklaracja na poziomie rządowym, więc mówimy o perspektywie wymagającej wielu decyzji i analiz. Jeśli Warszawa realnie będzie brana pod uwagę jako gospodarz igrzysk, a eksperci uznają, że obiekty „Warszawianki” mogłyby pełnić rolę areny – jesteśmy otwarci na rozmowę. Warunkiem musi być jednak racjonalność finansowa i to, by inwestycja służyła mieszkańcom także po zakończeniu igrzysk. Nie jestem zwolennikiem budowania infrastruktury wyłącznie „na dwa tygodnie wydarzenia”.
Jeśli chodzi o obiekty „Warszawianki” – bez wątpienia mają one duży potencjał i zaplecze, którego nie można lekceważyć. Trzeba jednak powiedzieć uczciwie: aby obiekt mógł pełnić funkcję areny olimpijskiej, należy pamiętać o uporządkowaniu kwestii własnościowych oraz albo o gruntownej, kosztownej modernizacji, albo o budowie praktycznie od podstaw infrastruktury spełniającej światowe standardy. Mówimy nie tylko o arenie głównej, ale o zapleczu medialnym, logistycznym, komunikacyjnym, bezpieczeństwie i dostępności dla tysięcy widzów. Prestiż byłby ogromny – dla Warszawy i dla Mokotowa – jednak kluczowa musi być racjonalność i długofalowe korzyści.
– Czy Pana zdaniem lekcje wychowania fizycznego, nie tylko w mokotowskich szkołach, powinny ulec zmianie. Wydaje się, że potrzebny jest bardziej atrakcyjny, różnorodny program i podniesienie rangi tej lekcji w stosunku do innych przedmiotów?
– Przede wszystkim nie zgadzam się z tezą, że program wychowania fizycznego w naszych placówkach jest ubogi czy mało atrakcyjny. W mokotowskich szkołach oferta jest naprawdę szeroka – zajęcia z lekkoatletyki, gimnastyki czy sportów drużynowych. Jeśli chodzi o walczące dopiero o popularność dyscypliny, to Mokotów jest jednym z ważniejszych ośrodków baseballu w Polsce w SP 205. W ramach szkolenia sportowego prowadzone są również zajęcia z lacrosse czy frisbee. W tym roku po raz pierwszy realizowane będą projekty z hokeja na trawie czy padla – prowadzący wykorzystują infrastrukturę miejską i tereny zielone, których na Mokotowie nie brakuje. Na te zadania idą konkretne środki. Dla przykładu na same zawody dzielnicowe, w ramach Warszawskiej Olimpiady Młodzieży, w ciągu ostatnich dwóch lat przeznaczyliśmy blisko 800 tys. zł.
Dlatego pytanie o zmiany nie powinno dotyczyć wyłącznie zakresu dyscyplin. Moim zdaniem, kluczowa jest kwestia podejścia – zarówno społecznego, jak i wychowawczego.
Obserwujemy łatwość w uzyskiwaniu zwolnień z zajęć. Dziecko mówi: „nie chce mi się”, a rodzic pisze zwolnienie bez większego namysłu. Często nie wynika to z obiektywnych przeciwwskazań zdrowotnych, lecz z braku motywacji czy niechęci do wysiłku. To pokazuje, że problem ma charakter szerszy niż tylko szkolny – dotyczy stylu życia i naszych społecznych nawyków.
Uważam również, że wychowanie fizyczne powinno być nie tylko obowiązkiem, ale realną zachętą do aktywności przez całe życie. Dlatego będziemy wspierać szkoły w dalszym rozwijaniu zajęć, korzystaniu z miejskiej infrastruktury sportowej oraz budowaniu kultury ruchu wśród młodzieży.
Podnoszenie rangi WF-u nie powinno oczywiście oznaczać większej liczby testów czy surowszych ocen, lecz zmianę myślenia – traktowanie aktywności fizycznej jako elementu zdrowia publicznego i inwestycji w dobrostan psychiczny młodych mieszkańców Warszawy. Warto chociażby spojrzeć na kraje skandynawskie, które budują kulturę, w której ruch jest elementem tożsamości, a nie przykrym dodatkiem.
– Jakie propozycje rekreacyjne i sportowe w tym roku czekają na mieszkańców Mokotowa?
– Rok 2026 zapowiada się bardzo aktywnie. Przygotowaliśmy ofertę dla dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów – tak, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. We współpracy z organizacjami pozarządowymi prowadzimy zajęcia ogólnorozwojowe, tai chi, taniec towarzyski, sporty walki, wrotkarstwo, łucznictwo, deskorolkę czy piłkę siatkową. Są też szachy, brydż, baseball i hokej na trawie. Stawiamy na różnorodność i dostępność.
Nie zabraknie także moich ulubionych wydarzeń biegowych – wracają kolejne edycje Mokotowskiego Biegu SGH, Mokotowskiej 600-tki, Szczęśliwej Siódemki, Crossu Fortecznego im. Janusza Kusocińskiego i Rodzinna Sztafeta Pamięci im. PPŁK Eugeniusza Tyrajskiego, pseudonim „Sęk”. Planujemy też reaktywację Biegu na Kopiec. We wrześniu zaprosimy na piknik „Czas na Trening”, a seniorów już dziś zachęcam do udziału w przygotowaniach do Warszawskiej Olimpiady Seniorów.
Chcemy, by Mokotów był dzielnicą, w której sport jest codziennością – nie wyjątkiem.
– Czy znajduje Pan czas na aktywność fizyczną i Pana ulubione bieganie, bo na Mokotowie nie brakuje terenów sprzyjających joggingowi?
– Oczywiście, że tak. Rano, zanim miasto obudzi się do życia, około 5.00 rozpoczynam dzień od przebieżki po dzielnicy. To w połączeniu z zimnym prysznicem daje mi energię na początek dnia. I tak już szósty rok. Są oczywiście dni, kiedy muszę zmienić harmonogram, ale wtedy organizuję sobie czas na bieganie po południu. Najczęściej zapuszczam się do Fortu Służewiec i w okolice Doliny Służewieckiej. Bieganie jest dla mnie także najlepszym sposobem, by zobaczyć dzielnicę bez filtrów. Dlatego często biegam w miejsca, co do których mieszkańcy zgłaszają swoje problemy.
– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Krzysztof Stanisławiak




