O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 9: Łzy Kasi​

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 9: Łzy Kasi

Na ekranie telewizora zapłakana twarz Katarzyny Niewiadomej. Opowiada o kolarskim wyścigu szosowym kobiet. Byłyśmy świetne przygotowane, jechałyśmy po medal. Kraksa przekreśliła wszystko. Kraksa w połowie wyścigu dzieli peleton na kilka części. Niewiadoma znalazła się w drugiej części peletonu. Mistrzyni świata Belgijka Lotte Kopecky, też ucierpiała ale decyduje się na szybką pogoń. To, jak się później okazało, zdecydowało o medalach. W czołówce jedzie inna Polka, Marta Lach. 20 kilometrów przed metą Katarzyna Niewiadoma atakuje. Wyprzedza kolejne rywalki. Jedzie fantastycznie. Marta Lach ma niestety defekt, odpada z czołówki. Meta, Kasia jest ósma, a Marta dziesiąta. Dobre miejsca, ale gdyby nie kraksa mogło być pięknie. Kasia płacze, czuła swoją siłę, czuła swoją moc.  

Wyścig wygrywa Amerykanka Kristen Foulkner, która decyduje się na długi finisz. Srebro      i brąz dla faworytek Holenderki Vos i Belgijki Kopecky.

Paryż oglądał piękny wyścig. Dziewczyny mknęły ulicami Paryża, wąskimi zaułkami, podjazdem w dzielnicy Montmarte i finiszem pod wieżą Eiffla. Rok temu mistrzostwa świata rozgrywały się w stolicy Szkocji, w Glasgow. To był fascynujący uliczny wyścig. Tak powinno się pokazywać kolarstwo. Paryż powtórzył ten projekt. Wyścig w środku miasta. I tylko szkoda, że zabrakło Kasi Niewiadomej na podium.

Janek W.


Warning: Trying to access array offset on value of type null in /home/maciejkordala/websites/wmro/wp-content/themes/septera/includes/loop.php on line 268

O igrzyskach w „zdaniach dwóch„ opowiada Janek W. Odcinek nr 8: Zadziwiająca zapaść

O igrzyskach w „zdaniach dwóch„ opowiada Janek W. Odcinek nr 8: Zadziwiająca zapaść

Polscy tyczkarze Piotr Lisek i Robert Sobera nie zakwalifikowali się do finału skoku o tyczce. Obaj nie przeszli wymaganej kwalifikującej wysokości 5,70 m, chociaż w tym sezonie skakali już wyżej. To duże rozczarowanie. O medale będą walczyli inni. Kulomioci Michał Haratyk i Konrad Bukowiecki nie potrafili pchnąć kulę na przyzwoitą odległość. Do awansu finałowej rozgrywki potrzebny był rzut na 20,40 m. Niestety, nasi zawodnicy, których rekordy życiowe sięgają 22 metrów, tym razem uzyskali „wstydliwe” rezultaty. Haratyk osiągnął 19,94, a Bukowiecki 18.83. Haratyk takim wynikiem zdobyłby złoty medal olimpijski, …ale na igrzyskach w Rzymie w roku 1960 !!!

Przypomnijmy, że nasz mistrz olimpijski w pchnięciu kulą Władysław Komar pchnął kulę w Monachium w roku 1972, na odległość 21,18. Rezultaty osiągnięte przez Polaków w Paryżu nie przystoją olimpijczykom. Nasi biegacze przez płotki nagle zatracili umiejętność biegania. Szymański w połowie dystansu stracił siły, Czykier przybiegł do mety na ostatnim miejscu w kompromitującym czasie 13,99 s. Kiljan też na ostatnim miejscu. Czykier tłumaczy słaby start niedawną kontuzją. Przyjechał na igrzyska z kontuzją? Anna Wielgosz w biegu na 800 metrów, od startu na ostatnim miejscu. W repasażach także ostatnia z czasem o kilka sekund gorszym od „życiówki”. Oliwier Wdowik osiąga na „setkę” czas 11,53 s, tłumacząc słabość jakimś dziwnym skurczem. Ale Oliwier jest zadowolony, bo się dobrze bawił?

Nasi faworyci w rzucie młotem – Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek – jechali na igrzyska po medale. Jeszcze niedawno obaj rzucali powyżej 80 metrów. W olimpijskim finale miało być lepiej. Forma miała rosnąć. Tymczasem wszystko na co było ich stać to rzuty na odległość 77-78 metrów. Trzy metry za mało. Co się stało? Nowicki mówi, że był za wolny, Fajdek mówi, że był za szybki. Panowie mają po 35 lat, była szansa na piękne ukoronowanie sportowej kariery. Maria Żodzik z rekordem życiowym w skoku wzwyż 1,97 m, w eliminacjach w Paryżu skacze tylko 1,83 i oczywiście odpada z konkursu. Co się dzieje z polskimi lekkoatletami? Zadziwiająca zapaść! Tym razem nie dajemy zdjęcia, bo kogo tu chwalić.

Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 7 „Cztery razy z rzędu”

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 7 „Cztery razy z rzędu”

Pływanie. 800 metrów kobiet. Londyn 2012 złoty medal dla Katie Ledecky. Amerykanka wygrywa w czasie 8.14.63 ponad 4 sekundy przed Hiszpanką Garcią. Rok 2016. Igrzyska w Rio de Janeiro, złoty medal dla Katie Ledecky. Wygrywa w fantastycznym stylu, Bije rekord świata uzyskując 8.04,79. Brytyjka Jasmin Carlin  zdobywa srebro przypływając  11sekund za Katie.  

 

Tokio 2020, w rzeczywistości 2021. Dystans 800 metrów ma tę samąbohaterkę. Katie Ledecky płynie po złoty medal w czasie 8.11.57 ale Australijka Ariarne Titmus przegrywa tylko o 1.16. Piękna walka trwa do końca.   Jesteśmy w Paryżu. Na słupkach startowych obok siebie Katie LedeckyAriarne Titmus. Znów złoto dla Ledecky. Australijka o 1.25 za Katie.  Cztery igrzyska olimpijskie i cztery złote medale dla Katie Ledecky  na dystansie 800 metrów. Wydarzenie bez precedensu.  Niepowtarzalne. Urodzona w marcu 1997 roku. Dziś ma 27 lat. Kiedy wygrywała pierwszy raz miała lat 15 !  

Ledecky to uznana gwiazda światowego pływania. Zwycięstwo na 800 metrów w Paryżu to jej  9 złoty medal olimpijski. Łącznie ma 14 medali olimpijskich wszystkich kolorów. Poza tym 20 złotych medali mistrzostw świata. Wszystkie sukcesy odnosi w stylu dowolnym czyli kraulu.  Przed nią jeszcze kolejne starty na olimpijskiej pływalni w Paryżu. A za cztery lata igrzyska w Los Angeles. Czy Katie Ledecky wystartuje na igrzyskach u siebie. Będzie miała wtedy 31 lat.

 

Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 6 „Iga, nasza Iga”

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 6  „Iga, nasza Iga”

Na podium Chinka Qinwen Zheng, Chorwatka Donna Vekic i nasza Iga Świątek. Medalistki  w tenisie na igrzyskach w Paryżu. Brązowy medal dla Świątek , dla Polski. Pierwszy medal dla Polski w olimpijskim tenisie. Sukces! A jednak niedosyt. Cała Polska czekała na złoto. Iga też. Ale mecz z Chinką  przekreślił te nadzieje. Sześć ostatnich meczów z Zheng Iga wygrała , ten na igrzyskach nie.  Po przegranym pierwszym secie, w drugim Iga prowadzi 4:0 i ma serwis. Niestety coś się zacina. Przegrywa 4 gemy z rzędu. Stres, nerwy,  jakaś dziwna niewiara, asekuracja, niemoc, presja! Tym razem nie pomaga psycholog  Daria Abramowicz. Iga przegrywa, pojawiają się łzy, zapewne łzy złości. Mecz o brązowy medal Iga wygrywa z  przynależną pewnością.  Znów pojawiają się łzy. Radości czy może ciągle te z meczu z Chinką.  Ale na podium jest już uśmiech. Medal olimpijski to unikalna nagroda. Nie pieniądze a medal, można go zdobyć raz na cztery lata. Iga w cyklicznych turniejach WTA zarabia pieniądze, wielkie pieniądze. Więc pieniędzy ma dosyć. Medal olimpijski jest wyjątkowy.  Ten brązowy z igrzysk paryskich jest wspaniały. Brawo Iga. Jesteś wielka.

 

W turnieju nie wystartowało kilka czołowych tenisistek świata : Sabalenka, Rybakina. Kilka kolejnych przegrało w pierwszych rundach turnieju, Gauff, Paolini, Sakkari, Pegula, Krejcikowa.  Co jest takiego w turnieju olimpijskim, że faworytki przegrywają. Przypomnijmy finał turnieju w Rio de Janeiro w roku 2016. Portorykanka Monica Puig wygrywa z Angeliną Kerber. Nigdy wcześniej  i nigdy później nie odniosła takiego sukcesu. Chinka Zhang jest 7 rakietą świata  i przechodzi do historii jako mistrzyni olimpijska.  Za 4 lata igrzyska igrzyska w Los Angeles. Ale przedtem Iga wygra jeszcze wiele turniejów rankingowych i turniejów „wielkiego szlema”.  Tak będzie.

 

Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 5 „Pasjonujące 10 kilometrów”

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada  Janek W. Odcinek nr 5 „Pasjonujące 10 kilometrów”

Bieg na 10 km jest rozgrywany bez wstępnych biegów eliminacyjnych.  Startuje duża grupa zawodników a eliminacja następuje już na bieżni. 10 kilometrów, 25 okrążeń  bieżni stadionu. W biegach długodystansowych od lat dominują biegacze z Afryki. Kiedyś Kenijczycy, teraz biegacze z Etiopii i Ugandy. 

 

Tak było i tym razem. Ale do końcowej walki dotrwała spora grupa. 12-13 biegaczy jeszcze na kilkaset metrów przed metą miało szanse na medale. Ostatnie 400 metrów to niezwykle pasjonująca walka. Piękny sportowy moment. Tempo biegu szalone. Komentator mówi o możliwości pobicia rekordu świata. Finisz.  Oto długodystansowcy niemal jak sprinterzy, na twarzach ogromny wysiłek, na mecie mogą  decydować  centymetry. Wygrywa faworyt Joshua Cheptegei z Ugandy w rewelacyjnym czasie 26.43.22. to rekord olimpijski. Rekord świata to 26.11.00. Trochę zabrakło. Medal srebrny dla Etiopczyka Aregawi a brąz dla Amerykanina Fishera, który przegrywa  srebro o 0,02 sekundy.  W czołówce nie ma Kenijczyków.

 

Bieg na 10 km ma swoją wspaniałą historię. W Londynie i Rio wygrywał legendarny Brytyjczyk, urodzony w Somali, Mohamed Farah. Farah dominował wówczas na olimpijskiej bieżni, przechodząc do historii jako jeden z najwspanialszych biegaczy długodystansowych.  I nie możemy nie przypomnieć naszej karty olimpijskiej.  Rok 1932. Igrzyska w Los Angeles. Bieg na 10 km wygrywa Janusz Kusociński przed znakomitymi wtedy biegaczami z Finlandii. Czas Kusocińskiego 30.11.4.  Tak to się wtedy biegało!  

 

Janek W.  

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 4 „ Bohater Francji”

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 4 „ Bohater Francji”

„To szalone, gdy czujesz za sobą wsparcie całej Gwadelupy i Antyli”  to słowa Teddie’go Rinera , francuskiego dżudoki, tuż po wygranej finałowej walce w wadze +100 kg.  Riner wygrywa przez ippon z numerem jeden na świecie Koreańczykiem Kimem.  Wznosi ręce     w górę i obiega wiwatującą widownię. Olbrzym skacze i cieszy się jak dziecko. Oto wybuch emocji po zdobyciu olimpijskiego medalu. 

 

Teddy Riner gwiazdor judo, ulubieniec fanów, bohater Francji. Urodzony na Gwadelupie medale zdobywa dla Francji. 11 razy był mistrzem świata. W Paryżu zdobywa czwarty złoty medal olimpijski! Ma 35 lat i zdradza, że już myśli o starcie w następnych igrzyskach w Los Angeles.  Światowi szefowie innych dyscyplin takich jak MMA. futbol amerykański czy wresting chcą Rinera mieć u siebie. MMA złożyło ofertę – 15 milionów euro za walkę!   Odmówił „MMA  nie odpowiada moim wartościom. Szanuję tych zawodników ale przyjmowanie kopnięć w twarz  to nie moja bajka. MMA jest modne ale niech rozwija się beze mnie”.  Teddy Riner, w czasie ceremonii otwarcia igrzysk,  wraz z  inną gwiazdą sportu  Marią Jose Perec,  zapalał znicz olimpijski. To wielkie uznanie dla jego wyjątkowości. Teddy Riner sportowiec dżentelmen.

 

Janek W.   

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 3: Simone Biles

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 3: Simone Biles

Simone Biles, znakomita gimnastyczka amerykańska ma za sobą bogatą i skomplikowaną przeszłość. Przyjechała na swoje trzecie igrzyska olimpijskie w wieku 27 lat. Gimnastyka kojarzy się nam z młodym wiekiem. Więc 27 lat to dla tej dyscypliny dużo. Dużo, ale nie dla Simone. Wielobój indywidualny. Po dwóch próbach: skoku i poręczach jest druga. Ale równoważnia, a przede wszystkim ćwiczenia wolne rozstrzygają o wszystkim. Najwspanialsza akrobatka wśród gimnastyczek. Podwójne salto z trzema obrotami, podwójne salto z dwoma obrotami, podwójne proste z półobrotem, wszystko niebotycznie wysoko. Kosmiczny poziom. Jej wyczyny ogląda Tom Cruise i Sebastian Bach. Złoto w wieloboju dla Biles, drugie po złocie w drużynówce.

 

Trzy lata temu w Tokio, Simone wycofała się z walki o medale, jak podano oficjalnie, z powodu kłopotów natury mentalnej. Wtedy powiedziała: „Życie to coś więcej niż gimnastyka, byłam dobrze przygotowana, ale to nie ma znaczenia, gdy walczy się z własną głową.” Tak powiedziała czterokrotna wówczas złota medalistka igrzysk w Rio de Janeiro. Sukces w Rio, dramat w Tokio i złoty powrót w Paryżu. Oto metryka największej gwiazdy kobiecej gimnastyki w ostatnich latach – Simone Biles!

 

Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek 2: Brązowe dziewczyny

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek 2: Brązowe dziewczyny

Mecz o trzecie miejsce w szpadzie kobiet. Polki walczą z Chinami. Końcówka meczu. Ostatnia walka. Sędziowskie perturbacje z wynikiem. Ostatecznie na tablicy ukazuje sięwynik 31:30 dla Chin. Cztery sekundy do końca walki. Aleksandra Jarecka musi trafić. Atak Jareckiej. Trafia! Dogrywka. Jarecka nie czeka. Pierwsza akcja i jest. Znów trafiła. Wygrywamy 32:31! Jest brązowy medal. Aleksandra Jarecka, Martyna Swatowska-Wenglarczyk, Renata Knapik-Miazga i Alicja Klasik, brązowe medalistki olimpijskie.

 

Szermierka, sport który wymaga bardzo uważnego oglądania. Szybkość, specyfika broni, często niewidoczne dla oka widza trafienia, a jednak na widowni tłumy. Nie widać kto trafił, zapalają się lampy: czerwona lub zielona, często obie na raz.Sędzia dokonuje analizy akcji,   wtedy jest wszystko jasne. W przepięknym Grand Palais zbudowano trybuny na sześćtysięcy miejsc. W finałach trybuny zapełnione po brzegi.Fenomen szermierki!!! Francuzi kochają szermierkę, oni wszyscy są muszkieterami!

 

Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W.

Odcinek nr 1: Następca Michaela Phelpsa

 

Leon Marchand, francuski fenomen pływania. Przyjechał na igrzyska już jako wielka gwiazda  światowego pływania z pięcioma tytułami mistrza świata. Pierwsza konkurencja na olimpijskim basenie, 400 metrów stylem zmiennym. Marchand nie daje rywalom żadnych szans. Na swoim koronnym dystansie dotyka ściany basenu prawie 6 sekundprzed srebrnym medalistą, czas 4,02,95 jest rekordem olimpijskim. Drugi na mecie Japończyk Matsushita uzyskuje 4,08,62. To jest nokaut. Trzy dni później Leon startuje w dwóch finałach. W wieczornej sesji najpierw wygrywa 200 metrów stylem motylkowym, po bardzo zaciętym boju z mistrzem olimpijskim z Tokio Węgrem Milakiem. Wyprzedza go na ostatniej długości basenu. Na zakończenie sesji startuje w finale na dystansie 200 metrów stylem klasycznym, wygrywa bardziej zdecydowanie, przechodząc w ten sposób do historii olimpijskiego pływania. Nikt przed nim nie zdobył dwóch złotych medali w jednym dniu.

 

Leon Marchand staje się nowym królem światowego pływania. Bije rekordy olimpijskie należące do tej pory do Michaela Phelpsa. Phelps ustanowił rekord trudny do pobicia. Na czterech kolejnych igrzyskach od Aten do Rio de Janeiro zdobył 23 złote medale, 3 srebrne i dwa brązowe. Leon Marchand jeszcze w Paryżu ma szanse na kolejne medale.

 

Janek W.

A Sekwana zakochana, czyli Ceremonia Otwarcia Igrzysk Olimpijskich

A Sekwana zakochana, czyli Ceremonia Otwarcia Igrzysk Olimpijskich

„A Sekwana zakochana chyżo toczy falę swą, żeby stary ujrzeć Paryż i ramieniem objąć go, pieścić wyspy, mury i bulwary, pieśń im śpiewać co dnia, bo Sekwana zakochana, zakochana tak jak ja!”. Oto polskie słowa utworu Guya Laforge z 1946 roku. Piosenka w wykonaniu niezapomnianej Marty Mirskiej przyszła we wspomnieniach tuż przed Ceremonią Otwarcia igrzysk w Paryżu, która miała za główną bohaterkę, właśnie paryską rzekę, Sekwanę. Po raz pierwszy w historii igrzysk olimpijskich Ceremonia Otwarcia odbyła się poza stadionem. Co za szalony pomysł, żeby wszystko odbyło się na rzece. Chyba tylko Francuzów stać było na taki projekt. Czy się udało?

 

Było bajkowo, przepięknie, niespotykanie, oryginalnie, po prostu cudnie! Niesamowita sentymentalno-historyczna baśń przetoczyła się przed naszymi oczami. Byliśmy zaskoczeni, oczarowani, wzruszeni! Wszyscy to widzieliśmy, cały świat to widział. Nie będziemy więc pisali sprawozdania. Ale zapytajmy samych siebie co z tego widowiska zapamiętamy? Co pozostanie w naszej pamięci, w takim krystalicznym obrazie, jaki widzieliśmy w piątkowy wieczór 26 lipca 2024 r. Co po latach będziemy opowiadali swoim wnukom, jakie fragmenty tego sportowo- teatralnego spektaklu zapiszemy na zawsze?! (zdjęcie nr 1). Ktoś powie: wszystko! Jednak, żeby zapamiętać wszystko, trzeba zapamiętać szczegóły. Od Ceremonii Otwarcia minęło kilka dni. Patrzymy na to wydarzenie z wystarczającą refleksją. Spróbujmy wybrać:

1. Przemówienie Tony Estanqueta, Przewodniczącego Komitetu Organizacyjnego igrzysk, trzykrotnego złotego medalisty w kajakarstwie górskim: „Francja to kraj miłości, tu wiemy, że kiedy kochamy to naprawdę kochamy” – cokolwiek by to nie znaczyło, zaczął pięknie! „Przekażcie całemu światu, że ludzie każdej narodowości, każdej kultury mogą żyć razem… będziecie tu najlepszą wersją ludzkości. Wasze zwycięstwa będą naszymi zwycięstwami, wasze łzy będą naszymi łzami…. Paryż wam się odwdzięczy, to miasto miłości. Przez 16 dni Paryż będzie waszym miastem, waszym domem. Drodzy sportowcy całego świata, kochamy was, od tej chwili Paryż należy do was.”  (zdjęcie nr 2). Ciepłe, wzruszające przemówienie, okraszone padającym deszczem. Miłość symbolem  zjednoczenia, pojednania, wolności. 

 

2. Przemówienie Thomasa Bacha, Przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, mistrza olimpijskiego w szermierce. Thomas Bach dziękując organizatorom za przygotowanie igrzysk powiedział także: „Nie ma lepszego miejsca niż Paryż, aby podzielić się z całym światem magią igrzysk. Dziękuję Francji za to magiczne powitanie. Paryż miasto miłości. Jesteśmy częścią wydarzenia, które jednoczy świat w pokoju. W naszym olimpijskim świecie wszyscy należymy do siebie, żyjemy ze sobą w solidarności. Zainspirujmy się radością, którą może dać tylko sport. Mamy poczucie ludzkiego zjednoczenia w całej naszej różnorodności. Miejmy wiarę w przyszłość. Witamy najlepszych sportowców świata. Witajcie  olimpijczycy!”   

3. Przemówienia miały miejsce w jednej z końcowych części ceremonii. A wcześniej… Oto pojawia się tajemnicza postać w czarnym kostiumie, białej chuście i masce na twarzy. Dachy Paryża stają się dla niej swoistym parkurem. Postać biegnie po murkach, balkonach, przeskakuje napotkane bariery, poręcze, schody i kolejne dachy. Wspina się na niebezpieczne występy, zagląda do przedziwnych zakamarków. To fantastyczny pokaz akrobatyczny, jak sceny z „Cyrku Słońca” przeniesione na paryskie dachy. Postać trzyma w ręku pochodnię, a może olimpijski ogień, niesie go do jeszcze nieodkrytego celu. Człowiek w żelaznej masce, człowiek-pająk, Belfegor, Arsen Lupin, Upiór w Operze, a może postać ze znanej gry komputerowej Assain’s Creed? Kimkolwiek by nie był tajemniczy nosiciel pochodni, budzi w widzach ogromne oczarowanie, to co robi jest czymś niezwykłym. Posłaniec z Olimpu oprowadza nas po historii Francji. Od Austerlitz, poprzez Rewolucję Francuską, Luwr, paryskie katakumby czy słynną biblioteką. A wszystko przerywane sztuką, muzyką, tańcem.  (zdjęcie nr 3)

4. Defilada reprezentacji. Korowód łodzi, barek, spacerowych statków, małych łódeczek, a nawet ślizgaczy. Każda reprezentacja ma swoje miejsce. Tradycyjnie, zaczyna Grecja, która ma przywilej jako kolebka igrzysk olimpijskich, ojczyzna pierwszych igrzysk ery nowożytnej. Płyną kolejne łodzie, duże i małe, przemieszane. Maleńkie Komory z czteroosobową ekipą, Kongo na maleńkiej łódeczce, wielka ekipa Korei Południowej zaanonsowana przez francuskiego spikera jako… Korea Północna. Zdarza się, później wystosowano dyplomatyczne przeprosiny. Na tym samym statku, Wyspy Cooka, Wybrzeże Kości Słoniowej i Kostaryka. Chorwacja ma własną barkę. Jest kolorowo, uroczyście i dostojnie. Mimo deszczu sportowcy stoją na górnych pokładach, uśmiechy, brawa, powitania. Płynie ekipa Hiszpanii, potężny statek, niemal jak okręt. Dominuje kolor żółty i czerwony.  Fidżi płynie razem z Finlandią. Pada, już nie deszcz a potężna ulewa. Maleńka łódeczka reprezentacji Ghany niebezpiecznie chybocze na falach Sekwany. Za to wielka barka z reprezentacją Włoch nie przejmuje się  pogodą. Włosi jako 91. narodowa reprezentacja. I tak trwa defilada, jedyna w swoim rodzaju. Transmisja defilady przerywana muzyką, śpiewem,  wielką sztuką, scenami z historii Francji i wspomnieniami z dawnych i niedawnych igrzysk. Mignął nam skok Władysława Kozakiewicza, gest triumfu naszych siatkarzy i Artur Partyka.

 

5. Powoli zapada zmrok. Płyną nasi, dzielimy barkę z ekipami Filipin i Porto Rico. Wyglądamy pięknie. Panie w sukniach białoróżowych. Panowie na biało. Anita Włodarczyk i Przemysław Zamojski dumnie prezentują polską flagę. (zdjęcie nr 4).

Deszcz jakby mniejszy, za to uśmiechy ogromne! Sekwana mieni się światłami, kolory ścigają się przezabawnie. Wieczór, Paryż mieni się kolorami tęczy. Jeszcze maleńkie Nauru  z jedną lekkoatletką, wielki dom na wodzie z reprezentacjami Meksyku, Mołdawii, Mikronezji i Monako. Płyną Amerykanie z chorążym Jamesem Le Bronem. Jako ostatnia Francja. Ekipa gospodarzy prezentuje się wspaniale, to faworyci wielu dyscyplin. Barwy francuskiej flagi, niebieski, biały i czerwony tworzą scenograficzny majstersztyk. (zdjęcie nr 5)

Jest bajkowo, jest niepowtarzalnie. Sześć kilometrów Sekwany i widzowie oglądający teatralny spektakl, w którym bohaterami są najlepsi sportowcy świata. Przyjechali by dać światu obraz jedności, przyjaźni,  braterstwa i – jakże mogłoby być w Paryżu inaczej – obraz miłości. Trwało długo, było oryginalnie. Czy za cztery lata w Los Angeles gospodarze wrócą na stadion?

6. LIBERTE, EGALITE, FRATERNITE. Hasło Rewolucji Francuskiej, wygłoszone w 1793 roku. Barwne sceny z barykad. Historia Francji stanowiła ważne przesłanie w trakcie Ceremonii Otwarcia. Zabytkowe więzienie, Królowa Maria Antonina z własną ściętą głową, heavy metalowa Gojira z niesamowitą Mariną Viotti i muzyką w scenografii opływającej czerwienią a może krwią. Luwr bez Mona Lisy przypomina kradzież tego obrazu z początku XX wieku. Dziesięć słynnych francuskich kobiet mających swój wkład w historię Francji. Bohaterki ukazują się na wynurzających się z ziemi postumentach. Historia Francji w oryginalnych inscenizacjach. (zdjęcie nr 6)

7. Muzyka. Muzyka oczarowała. Wydarzeniom Ceremonii Otwarcia towarzyszą utwory Maurice Ravela, Clouda Debussego, Georga Bizeta z arią z „Carmen”, Johnna Hollidaya.  Słyszymy „La Boheme” Aznavoura, Nędzników, Dalidę. Jest „Marsylianka” w wykonaniu mezzosopranistki Axelle Saint-Cirel stojącej na dachu Grand Palais. Jest pięknie, ale najpiękniej jest w trzech niesamowitych występach:

– Lady Gaga śpiewa piosenkę wielkiej francuskiej divy Zizi Jeanmaire. W scenografii, wyjętej jak żywo z Moulin Rouge, w kolorach czerni i różu śpiewa „Mon truc en plumes”. I nie szkodzi, że jeden z tancerzy wywraca się na mokrej nawierzchni. Występ robi ogromne wrażenie.

„Imagine” Johna Lennona. Na ciemnej tafli Sekwany przesuwa się tratwa a na niej płonący fortepian. Pianistka Safione Pamart nie zważa na to, gra muzykę Lennona sercem, duszą budując wraz z Juliette  Armanet, kosmiczny nastrój. Glos Juliette niesie po Paryżu  opowieść o wyobrażeniu lepszego świata. Utwór Johna Lennona jest uważany za nieoficjalny hymn igrzysk olimpijskich. Świat, który ciągle wojuje, może być, w naszych marzeniach, piękny. Przesłanie „Imagine” to świat bez granic dzielących narody, bez religii, to świat pokoju! Wyobraź sobie wszystkich ludzi żyjących w pokoju. To jest piękne przesłanie o lepszym świecie. Czy Francuzi chcieli podczas ceremonii otwarcia igrzysk manifestować komunizm? Oczywiście, że nie! Taki komentarz, w takim momencie kompletnie chybiony.  Płonący fortepian, deszcz i dźwięki muzyki Lennona, przepiękne wyobrażenie pozostanie na długo, a może na zawsze w naszej pamięci. (zdjęcie nr 7)

– Celine Dion śpiewa „Hymn miłości” Edith Piaf. Cała na biało stoi nieruchomo gdzieś na platformie Wieży Eiffla, obok czarny fortepian, a na nim połyskujące krople deszczu. Edith Piaf napisała ten utwór dla Marcela Cerdana, który zginął w katastrofie samolotowej. Miłość wypełnia cały tekst. Piaf śpiewała by wyrazić ból po stracie ukochanego. Celine Dion, która sama zmaga się z ciężką chorobą, śpiewa jakby chciała ten ból zwielokrotnić. Każde wyśpiewane słowo przyprawia słuchaczy o dreszcz emocji. Płynie hymn miłości po falach Sekwany i po ulicach Paryża. Zasłuchani, zapatrzeni, zaczarowani. Cudowny finał Ceremonii Otwarcia igrzysk. (zdjęcie nr 8)

8. Jakub Józef Orliński, Polak na olimpijskiej scenie. Śpiewak, kontratenor, tancerz daje popis swoich umiejętności. Nawiązując ubiorem do epoki, zaśpiewał arię z barokowej opery tańcząc breakdance. Zaskakujące połączenie. Świat poznał artystę z Polski. (zdjęcie nr 9)

9. Wielka kontrowersja, „Ostatnia wieczerza” wg Leonardo da Vinci czy wielkie święto pogańskie wg Jolle’go, reżysera widowiska. „Uczta Bogów” według Jana van Bijlerta. Na jednym z paryskich mostów odbywa się uczta bogów na wzór ostatniej wieczerzy. Przed siedzącymi przesuwają się tańczące postacie. Drag Queens, osoby transpłciowe i Dionizos, jeden z najpopularniejszych bogów starożytnego świata, bóg wina i płodności, dziś powiedzielibyśmy bóg imprezowania. Ojciec bogini Sekwany. Na uczcie pojawia się też zamaskowany wysłannik Olimpu z płonącą pochodnią, zwiastun idei olimpizmu. Ta śmiała, teatralna wizja miała promować społeczną tolerancję i ludzką wspólnotę, tymczasem została odebrana jako profanacja chrześcijańskiej wiary i brak szacunku dla katolików. Świat się oburzył, Francja się tłumaczy. Piękny zamiar obrócił się przeciwko gospodarzom. Czy słusznie? (zdjęcie nr 10)

 

10. Stalowy rumak. Telewizyjny obraz pokazuje napis „Solidarite” na ciemnym tle Sekwany i zbliżającą się sylwetkę stalowego rumaka z ukrytą w stalowym kostiumie amazonką. Pędzą po wodzie, by w końcu pokazać się pod Wieżą Eiffla. Stukot końskich kopyt. Tworzy się  wielki poczet flagowy wszystkich państw. Amazonka wręcza flagę, a ta wędruje na maszt.  (zdjęcie nr 11)

11. Wreszcie, na koniec sztafeta z olimpijskim ogniem. Niezwykła, zaskakująca, wyszukana. Człowiek w masce dociera do mety. Pojawia się Zinedine Zidane! (zdjęcie nr12) Jest Rafa Nadal i wielkie gwiazdy światowego sportu. Pochodnia trafia na łódź, a w niej Serena Williams, Carl Lewis, Nadia Comaneci. Ogień przejmuje Amelie Mauresmo, świetna tenisistka. Przejmująco wygląda jej bieg pustymi zaułkami paryskich ulic. Później sztafeta powiększa się, są kolejni znani sportowcy. Biegną. Gdzie biegną? Wieża Eiffla płonie elektronicznym światłem. To pewnie będzie miejsce dla olimpijskiego znicza. Co to byłoby za widowisko. Olimpijski ogień gdzieś w niebie, na wierzchołku wieży! Ale nie, sztafeta biegnie dalej. Ogrody Tuileries. Wielki żółty balon. To tu, na początku XX wieku, startowały pierwsze balony braci Wright. Nawiązanie do tradycji. Znicz zapalają Marie Jose Perec, znakomita biegaczka i judoka Teddy Riner. Płonący balon rusza w podróż po paryskim niebie. Dominująca cisza potęguje wrażenie. (zdjęcie nr 13)

Tyle wrażeń. Co wybrać, co zapamiętać? Wszystko! Wszystkie części Ceremonii Otwarcia złożyły się na monumentalne widowisko. To był wielki, super francuski spektakl dla którego sceną był cały Paryż, a scenografię stanowiły paryskie zabytki, domy, place, ulice i rzeka Sekwana.

Każdy ma prawo do własnych interpretacji. I liberałowie i konserwatyści, i wierzący i ateiści, i prawica i lewica. I zachwyceni i zdegustowani. Francuzi mieli prawo do własnej wizji.  Pokazali dumę ze swojej historii, człowieka o różnorodnej tożsamości, odwagę i śmiałość w ujawnianiu wyobraźni, artyzm reżyserski.

Dziękujemy Francjo!!!

Jan Wieteska

Mazowsze pomaga

Mazowsze pomaga

Wiemy od lat, że władze Mazowsza przykładają wielką wagę do rozwoju sportu,  współzawodnictwa dzieci i młodzieży, rekreacji fizycznej dla wszystkich pokoleń. Mazowiecki Urząd Marszałkowski i Sejmik Mazowiecki przeznaczają duże pieniądze na realizację programu wsparcia projektów sportowych. Warszawsko-Mazowiecka Rada Olimpijska realizuje część swoich projektów właśnie przy współfinansowaniu pozyskanemu w konkursie ogłoszonym przez Urząd Marszałkowski.

 

1. Co już zrealizowaliśmy

 

W maju br. zorganizowaliśmy „Olimpijski Dzień Sportu Dzieci i Młodzieży w Mysiadle. Szkoła Podstawowa im. Polskich Olimpijczyków była gospodarzem imprezy. Program zawierał m.in.: elementy ceremoniału olimpijskiego, przy udziale grupy polskich olimpijczyków, medalistów wielu igrzysk olimpijskich; spotkanie z olimpijczykami, którzy prowadzili fachowe zajęcia treningowe na łączonych lekcjach wychowania fizycznego. Była to atrakcyjną formapoznawania tajników poszczególnych dyscyplin „na żywo”. Uczniowie otrzymali wydawnictwa sportowe z autografami olimpijczyków. W części sportowej odbył się turniej koszykówki dziewcząt i chłopców z mazowieckich czterech szkół noszących imię Polskich Olimpijczyków. Uczniowie szkoły zaprezentowali hasztagi #Mazowszepomaga# i #solidarnośćmazowiecka w sesji zdjęciowej. Na plakacie imprezy, w zaproszeniach dla gości, a także na banerach na hali zostało umieszczone logo „25 lat Samorządu Województwa Mazowieckiego”.  Młodzież szkolna uzyskała dużą wiedzę o idei olimpizmu. Impreza zyskała bardzo pozytywne opinie oficjeli. Środowisko zgłosiło wniosek, aby „Olimpijski Dzień Sportu Dzieci i Młodzieży” stał się imprezą cykliczną.  

 

Załączamy zdjęcia.

 

Piękna impreza odbyła się dzięki temu, że współfinansującym był Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego.Mazowsze pomaga w wielu przedsięwzięciach sportowych, rekreacyjnych, a także we współzawodnictwie dzieci i młodzieży. Robimy specjalną mini sesję fotograficzną. Tak, aby nasi internauci wiedzieli o wspieraniu sportu przez władze Mazowsza. #Mazowszepomaga, #solidarnośćmazowiecka – takie hasztagi prezentują na zdjęciach uczniowie szkoły w Mysiadle.  

 

2. Co realizujemy w najbliższym czasie?
 

W sierpniu Warszawsko-Mazowiecka Rada Olimpijska przygotowuje Turniej w padla. Jest propozycja, aby turniej zyskał nazwę „Puchar Mazowieckiego Orła”. Turniej będzie odbywał się w profesjonalnie urządzonym  Ośrodku „Interpadel” na warszawskim Służewcu.  Dziewięć kortów pozwoli na rozegranie turnieju głównego, a także na przeprowadzenie nauki gry w padla dla dzieci i młodzieży. Planujemy także sportowo-rekreacyjną zabawę czyli mecz padla: olimpijczycy-artyści.

 

Padel jest grą, która zyskuje w ogromnym tempie wielkie rzesze sympatyków. W roku 2023  padel był w programie Europejskich Igrzysk w Krakowie. Dyscyplina będzie zabiegać o wprowadzenie do programu igrzysk olimpijskich. Z tych powodów Warszawsko-Mazowiecka Rada Olimpijska zdecydowała się na promocję tej gry w formie zawodów i zabawy sportowej. Impreza odbędzie się 24 sierpnia w sobotę,na kortach „Interpadla” przy ulicy Bokserskiej 66a w Warszawie.

 

Już dziś zapraszamy sympatyków sportu  do obejrzenia zawodów i spróbowania swych sił na korcie. Wszystko dzięki wsparciu władz Mazowsza #Mazowszepomaga

 

3. O kolejnym projekcie realizowanym przy współfinansowaniu Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego poinformujemy w odpowiednim czasie.
 
 
JW

Mistrzostwa Polski… bez publiczności!

Mistrzostwa Polski… bez publiczności!

W każdej dyscyplinie sportu rozgrywane są Mistrzostwa Polski. Ale tylko w tenisie odbywają się Narodowe Mistrzostwa Polski. Słowo „Narodowe” zapewne w zamierzeniach pomysłodawców ma podnieść rangę zawodów, nadać im szczególne znaczenie. Może nawet pokazać wyższość nad innymi mistrzostwami Polski. Jeśli tak, toorganizacja takich mistrzostw powinna potwierdzać te zamierzenia.

 

1. W  dniach 14-20 lipca br. zawody o mistrzostwo Polski w tenisie odbyły się w ośrodku tenisowym w Kozerkach koło Grodziska Mazowieckiego. Finały grano w sobotę i niedzielę.Piękny obiekt tenisowy z 18 kortami, dobrym zapleczem i wielkimi, jak na nasze warunki, trybunami dla publiczności.Właściciele obiektu promują się w internecie takimi oto słowami: „Naszym celem jest „zarażanie” innych sportem. …. Kierujemy się przekonaniem, że sport, poza fantastycznym wpływem na samopoczucie fizyczne i psychiczne jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu z rodziną i przyjaciółmi…”.                
                                                                      Jak, tak opisany cel znalazł swoją realizację w czasie turnieju o mistrzostwo Polski? Istotą sportu jest to, aby rywalizacja sportowców odbywała nie tylko w ich gronie, ale także a może przede wszystkim, przy udziale publiczności.Finałowe mecze Martyny Kubki z Weroniką Ewald i Martyna Pawelskiego z Danielem Michalskim oglądało kilkanaścieosób. Na wielkiej trybunie kortu centralnego w Kozerkach siedziało 7-8 osób. Jeszcze kilka odnaleźliśmy na mniejszejtrybunce z tyłu kortu. To wszystko. To cała widownia meczów finałowych Narodowych Mistrzostw Polski Kobiet i Mężczyzn.
 
2. W zawodach startowała czołówka polskiego tenisa, poza tymi, którzy przygotowują się do igrzysk i grają w turniejach WTA i ATP. Nie było Igi Świątek, Magdy Linette, Magdaleny Fręch, Huberta Hurkacza czy Jana Zielińskiego. Wszyscy inni grali. Z nimi polski tenis wiąże nadzieje na przyszłość. Co się stało, że zabrakło widzów, czyżby organizatorzy uznali, że nie ma potrzeby pokazania kibicom tenisa, jak grają młode polskie tenisistki i młodzi polscy tenisiści?
 
3. Gdyby nie Polsat, to fani tenisa nie wiedzieliby, że w Kozerkach odbywają się Narodowe Mistrzostwa Polski. Kamera TV Polsat z upodobaniem pokazywała nie tylko grę,ale także puste trybuny. Co więcej, dzięki kamerom zobaczyliśmy, że w Narodowych Mistrzostwach nie ma sędziów liniowych. Ich brak doprowadzał do wątpliwości co do miejsca upadku piłki. W końcówce drugiego seta Martyna Kubka kwestionowała decyzję sędziowską, ale nie było szansy na jej sprawdzenie. Być może ta piłka zdecydowała o przegraniu przez Martynę drugiego seta. Także dzięki kamerom zobaczyliśmy, że zawodnicy sami zbierają piłki z kortu, bo nie ma dzieci, które zwyczajowo wykonują tę czynność. W finale Narodowych Mistrzostw Polski tenisiścisami zbierają piłki z kortu! Z pewnością ta sytuacja powoduje inny rytm gry, utratę koncentracji, wydłużenie meczu, wydłużenie czasu telewizyjnej transmisji.
 
4. Kto zdecydował się sponsorować Narodowe Mistrzostwa Polski? Ujęcie kamery telewizji Polsat pozwala nam odczytać dumnie prezentujących się, na wielkim banerze, sponsorów: logo Ministerstwa Sportu i Turystyki opatrzone orłem z koroną, „Lotto” jako strategiczny sponsor Polskiego Związku Tenisowego, Firma „Recman” producent męskich modnych ubrań, Festina– firma znakomitych zegarków, firma spedycyjna LG Logistics, „Ziaja” – znane kosmetyki, Restauracja „To-tu”, firma „Plus-Plus”, Akademia Tenisowa Kozerki, Klub Active Kozerki. Nie dostrzegliśmy wszystkich, więc zajrzeliśmy do internetu. Znaleźliśmy kolejnych sponsorów, firmy: Car Net, Drogbruk, Fale Loki Koki, Supra Brokers, Woda Jantar!
 
5. Zastanawiamy się, czy przy takiej ilości sponsorów nie stać było organizatorów na zaproszenie dzieci podających piłki i na wprowadzenie sędziów liniowych, a przede wszystkim na promocję zawodów i zadbanie o publiczność. Kozerki znajdują się w odległości 5 kilometrów od Grodziska Mazowieckiego. Z pewnością, mimo pięknej pogody, nie wszyscy mieszkańcy miasta wyjechali w „Polskę”. Taki turniej to, jak zapisano w celach Akademii, znakomita okazja do spędzenia wolnego czasu. Dlaczego więc organizatorzy, Polski Związek Tenisowy i partnerzy, nie zaprosili na korty w Kozerkach mieszkańców Grodziska. Zaproszenie umieszczone na stronie internetowej PZT okazało się nieskuteczne. Nie jesteśmy pewni czy wszyscy sponsorzy wymienieni na dumnie prezentowanym banerze, mają swoje poczucie dumy.
 
6. W kwietniu tego roku Warszawsko-Mazowiecka Rada Olimpijska wraz władzami miasta organizowała w Grodzisku Galę Mazowieckiego Dnia Olimpijczyka. Na hali zebrało się około 1500 osób. I nie był to mecz czy turniej.
 
7.   Szkoda, że w Kozerkach nie było publiczności. A było co oglądać. Mistrzami Polski zostali młodzi. Weronika Ewald, 18-latka wygrywa w trzech setach rozstawienia z numerem jeden Martyną Kubką, prezentując mądry i w wielumomentach efektowny tenis. Piękne  dziewczyny zagrały piękny mecz. 19-letni Martyn Pawelski pokonuje w finale 24-latka Daniela Michalskiego, grając z pasją i wielką wolą zwycięstwa. Młode tenisowe talenty górą. Warto było obejrzeć to na żywo. Rozmowy ze zwycięzcami były więc skierowane tylko do telewidzów. Życzymy obiecującym talentom wielkich karier. Iga Świątek i Hubert Hurkacz rozbudzili wielkie oczekiwania, polski tenis potrzebuje kontynuacji.
 
8.  Szkoda, że zaproszenia na turniej nie otrzymali warszawscy i mazowieccy olimpijczycy. Jesteśmy pewni, że wielu z nich przyjechałoby do Kozerek wraz z rodzinami, wnukami, może z przyjaciółmi. Na 99 mistrzostwa Polski w tenisie wybierzemy się z wielką przyjemnością.

 

Jan Wieteska