O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 13: Ach dziewczyny, dziewczyny

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 13: Ach dziewczyny, dziewczyny

Polskie siatkarki rozbudziły wielkie apetyty. Od roku grają świetnie. Fantastyczny turniej kwalifikacyjny rok temu, w Łodzi. Piękna gra w Lidze Narodów. Czekaliśmy na igrzyska. Mecz z Japonkami, pełen emocji i zwrotów zakończony dwoma cudownymi zagraniami Martyny Czyrniańskiej, dał nam pierwsze zwycięstwo. Później mecz bez historii z Kenią. Przychodzi najważniejszy sprawdzian: Brazylia i USA. Niestety, nasze przeciwniczki obnażyły wszystkie słabości naszego zespołu. Jeszcze drugi set z Brazylią dawał szansę. Jeden set a grają jakby dwa. Przewagi, równowagi, setbole dla obu stron. Jednak 38:36 dla Brazylijek. Taki wynik nadwyrężył psychikę naszych dziewczyn. Trzeci set przegrywają do 14. „Nie było mnie w tym meczu – mówi Magdalena Stysiak – przepraszam całą drużynę i kibiców”. W meczu z Amerykankami Stysiak tym bardziej nie było. Lavarini zdejmuje ją z boiska, wchodzi Smarzek. Ataki Stysiak stały się przewidywalne. Amerykanki grały wyblokiem, świetnie się ustawiały w obronie, odczytując z łatwością kierunek ataku Magdy.  20 procentowa skuteczność ataku jest zawstydzająca. Brak pierwszego ataku powodował skuteczne kontry amerykańskich siatkarek. Próby kiwania pozostawały tylko próbami.  Seriami traciliśmy punkty. Polski zespół długimi momentami grał niemal amatorską siatkówkę. Jedyna polska siatkarka grająca na dobrym poziomie to Agnieszka Korneluk, która wie na czym polega gra środkowej. Dwa słabe mecze popsuły nieco wizerunek polskiej kobiecej siatkówki. Ach dziewczyny, dziewczyny! Ale… jesteśmy w ósemce najlepszych zespołów świata. Jeszcze będziemy walczyć o olimpijskie medale tyle, że już bez Joanny Wołosz. Asia oficjalnie ogłosiła zakończenie reprezentacyjnej kariery.

 

Stefano Lavarini, trenerze, wciąż wierzymy w Pana. 

 

Janek W. 

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 12: Pięć centymetrów od szczęścia

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 12: Pięć centymetrów od szczęścia

Anita Włodarczyk, w najlepszym rzucie, w finale olimpijskiego konkursu rzutu młotem w Paryżu osiąga 74,23 m. Najlepszy wynik w sezonie. Chinka Zhao rzuca 74,27 i zdobywa brązowy medal. Pięć centymetrów dalej i Anita byłaby w „siódmym niebie”, a cała Polska razem z nią. Czwarte miejsce na koniec olimpijskich startów, to swoista klamra. Kiedy zaczynała w Pekinie, w roku 2008 też była czwarta. W kolejnych igrzyska już była złota. W 2012 roku, w Londynie rzuca młot na odległość 77,60 i w konkursie jest druga. Ale okazuje się, że Tatiana Łysenko jest naszprycowana niedozwolonymi środkami. Dyskwalifikacja Rosjanki daje Anicie złoty medal. W 2016 roku, w dalekiej Brazylii Włodarczyk daje popis swojej siły i umiejętności. Jest w szczytowej formie. Bije rekord świata wynikiem 82,29 m. A miesiąc później na Memoriale Skolimowskiej, na Stadionie Narodowym poprawia rekord na 82,98 m! Byliśmy tam, widzieliśmy ten rzut na własne oczy. Kolejne igrzyska w Tokio i kolejny złoty medal. Młot ląduje na 78,48.  Trzy złote medale olimpijskie na trzech kolejnych igrzyskach. Niekwestionowana królowa światowego młota. Teraz, w Paryżu ociera się o brąz. Jaka szkoda, zabrakło pięć centymetrów!

 

Wpatrzeni w ekran telewizyjny dmuchaliśmy, popychaliśmy  ten młot, niech leci jeszcze trochę. Nie pomogło. 5 cm. Pech. Pech Polki, szczęście Chinki. Ach ten sport! „Kariery nie kończę, za rok chcę wystartować na mistrzostwach świata w Tokio, mam tam wielu przyjaciół. Nie wiem czy dotrwam do Los Angeles, to cztery lata, Chyba nie”.  Anita dała polskiemu sportowi wielkie chwile, była znakomitą ambasadorką naszego kraju na świecie. Była? Jest dalej! Anita Włodarczyk 8 sierpnia ma urodziny. Czy 39 lat to dla niej  dużo?

 

Janek W.

Zmarł Waldemar Marszałek. Motorowodniak, multimedalista, wybitny sportowiec, prawy człowiek

Zmarł Waldemar Marszałek - motorowodniak, multimedalista, wybitny sportowiec, prawy człowiek

6 sierpnia 2024 r. w wieku 82 lat zmarł Waldemar Marszałek. To jeden z najbardziej utytułowanych polskich sportowców w historii, najwybitniejszy polski motorowodniak. Urodził się 13 kwietnia 1942 roku w Warszawie.

 

Waldemar Marszałek zdobył sześć tytułów mistrza świata w latach 1979, 1980, 1981, 1983, 1989 i 1993 oraz czterokrotnie zostawał Mistrzem Europy w sportach motorowodnych w latach 1981, 1990, 1993 i 1996. Ponadto siedemnaście razy kończył mistrzostwa świat i Europy jako drugi lub trzeci zawodnik. Po raz ostatni został Mistrzem Świata w wieku 51 lat. W 1989 zdobył Wielką Nagrodę Europy, a w 1990 Puchar Świata. Zdobywał także kilkakrotnie Grand Prix Niemiec i Wielkiej Brytanii. Czterdzieści razy był Mistrzem Polski. Startował zawsze z numerem 11.

 

W czasie swojej zawodniczej kariery wielokrotnie ulegał ciężkim wypadkom, w tym przeżył śmierć kliniczną po bardzo groźnym wypadku, podczas zawodów pod Berlinem na jeziorze Gatow w 1982 r.

 

Przez cztery kadencje nieprzerwanie był radnym m.st. Warszawy od 2002 r. do 2018 r. Odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim, Krzyżem OficerskimKrzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a także Złotym Medalem Światowej Federacji Motorowodnej (UIM). Laureat plebiscytu na „Najlepszego sportowca 40-lecia PRL”.

 

Ojciec Bartłomieja i zmarłego już Bernarda, także motorowodniaków.

 

Waldemar Marszałek był i zostanie legendą polskiego sportu.

 

Fot. Wikipedia.pl

O igrzyskach w „zdaniach dwóch”opowiada Janek W. Odcinek nr 11 „ Uliczna koszykówka”

O igrzyskach w „zdaniach dwóch”opowiada Janek W. Odcinek nr 11 „ Uliczna koszykówka”

Koszykówka 3×3. Odmiana klasycznej gry. Zaczęło się od grania na ulicach, placykach, podwórkach. W grze 3 x 3  gramy na jeden kosz, zespól liczy czterech koszykarzy ale na boisku jest trzech. Gramy szybko, akcja nie może trwać dlużej niż 12 sekund.  Celny rzut to 1 punkt, rzut zza linii 6,25 to 2 punkty. Gramy 10 minut lub do 21 punktów.  W olimpijskim turnieju tylko 8 zespołów. Polska wygrywa dwa mecze, 5 przegrywa i zajmuje 6 miejsce. Finał  to mecz Francuzów z Holendrami.  Holandia, kraj bez żadnych tradycji w klasycznej koszykówce 5 x 5. Ale koszykówka 3 x 3 to co innego. Decyduje spryt, zwinność, szybkość podejmowania decyzji. Sędziowie częściej gwiżdżą proste błędy. Faule mają  duże znaczenie,  po 6 faulach przeciwnik ma dwa rzuty wolne , po 9 dwa rzuty i posiadanie piłki.   Trzeba umieć grać taktycznie.

 

Holendrzy prowadzą, ale w końcówce to Francuzi prowadzą 16:15.  Kilka sekund  do końca, jest remis. Dogrywka , do dwóch punktów. Francja rzuca punkt i prowadzi. Ale losy meczu rozstrzyga rzut de Jonga, z dystansu,  za 2 punkty. 18: 17 wygrywa Holandia.  A Worthy de Jong staje się bohaterem narodowym Holandii.  Najlepszy koszykarz turnieju daje Holandii zloty, olimpijski medal.  Zadziwiająca historia.  Wygrywa kraj, w którym nie ma koszykówki.  Za to USA, kraj z wielką ligą NBA,  przysyła ekipę, która odpada w eliminacjach. Amerykanie, mogliby przysłać kilkadziesiąt ekip, które pokazałyby piękną koszykówkę, przysyłają team prawdziwie   podwórkowy.  Polacy grają przeciętnie, przegrywają końcówki. Michał  Sokołowski, reprezentant Polski w koszykówce 5×5 miał być wzmocnieniem ekipy. Niestety jest jej osłabieniem. Sokołowski nie dostosował się do wymogów koszykówki 3×3.  Lider polskiej drużyny Przemysław Zamojski nie wystarczył.  Ale koszykówka 3×3 robi furorę. Warto w nią inwestować. 

 

Janek W. 

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 10 „Człowiek z innej planety”​

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 10  „Człowiek z innej planety”

Jest późny wieczór, poniedziałek 5 sierpnia. Stade de France wypełniony po brzegi.  Nikt nie wychodzi. Cisza. Na arenie jeden wielki bohater. Armand Duplantis. On , poprzeczka na wysokości 6.25 i 80 tysięcy ludzi!  6.25  atak na rekord świata. Skok   o tyczce miał w minionej epoce swoich dawnych bohaterów.   Siergiej Bubka z rekordem 6.15 , czy Renaud Lavillenie z rekordem 6.16. Teraz od kilku lat króluje Armand Duplantis, szwedzki czarodziej tyczki. Duplantis zaczyna skoki , kiedy jego rywale kończą. Grek Karalis skacze 5.90 Amerykanin Kendricks  5.95.  Armad skacze 6 metrów , potem szybko 6.10 bijąc rekord olimpijski.   Wszystko czyściutko, lekko, z wielkim zapasem. Frunie jak ptak, z uśmiechem i nadzwyczajną swobodą. Wszystko płynnie  i w  absolutnej rytmice. Olimpijski stadion spowity ciepłym światłem skierowanym na jednego sportowca. Poprzeczka wisi na wysokości 6.25. Pierwsza próba  nieudana, poprzeczka spada. Sędziowie dają Armandowi 6 minut. Czeka , rozmawia z Grekiem, z Amerykaninem. Oni życzą mu rekordu. Już przed konkursem rywale wiedzieli, że mogą walczyć tylko o srebro.   Wszyscy życzą mu rekordu. 

 

Stadion czeka na wielkie wydarzenie, na rekord świata . Druga próba nieudana.  Pozostał ostatni skok. Kiedyś  poeta  Kazimierz Wierzyński  tak pisał o pięknie skoku o tyczce „ Zatrzymajcie go w locie, niech w górze zastygnie, niech w tył odrzuci tyczkę, niepotrzebną dźwignię, niech tak trwa , niech tak wisi, owinięty chmurą, rozpylony w powietrzu, leciutki jak pióro”. Coś jest poetyckiego, romantycznego    w tym olimpijskim obrazie, zatrzymanym w naszym patrzeniu na tyczkarza, który porywa się na wyczyn  z innego wymiaru.  Wreszcie rusza, idzie w górę i jest, jest, przechodzi nad poprzeczką. Jest rekord świata.  Wybuch owacji. Dopełnił się show.  Dziewiąty rekord świata Armanda Duplantisa, człowieka z innej planety.  Rekord     w olimpijskim konkursie. Wielkie sportowe wydarzenie.  Gdzie leży kres ludzkich możliwości? Jakie wysokości pokona jeszcze Armand Duplantis?

 

Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 9: Łzy Kasi​

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 9: Łzy Kasi

Na ekranie telewizora zapłakana twarz Katarzyny Niewiadomej. Opowiada o kolarskim wyścigu szosowym kobiet. Byłyśmy świetne przygotowane, jechałyśmy po medal. Kraksa przekreśliła wszystko. Kraksa w połowie wyścigu dzieli peleton na kilka części. Niewiadoma znalazła się w drugiej części peletonu. Mistrzyni świata Belgijka Lotte Kopecky, też ucierpiała ale decyduje się na szybką pogoń. To, jak się później okazało, zdecydowało o medalach. W czołówce jedzie inna Polka, Marta Lach. 20 kilometrów przed metą Katarzyna Niewiadoma atakuje. Wyprzedza kolejne rywalki. Jedzie fantastycznie. Marta Lach ma niestety defekt, odpada z czołówki. Meta, Kasia jest ósma, a Marta dziesiąta. Dobre miejsca, ale gdyby nie kraksa mogło być pięknie. Kasia płacze, czuła swoją siłę, czuła swoją moc.  

Wyścig wygrywa Amerykanka Kristen Foulkner, która decyduje się na długi finisz. Srebro      i brąz dla faworytek Holenderki Vos i Belgijki Kopecky.

Paryż oglądał piękny wyścig. Dziewczyny mknęły ulicami Paryża, wąskimi zaułkami, podjazdem w dzielnicy Montmarte i finiszem pod wieżą Eiffla. Rok temu mistrzostwa świata rozgrywały się w stolicy Szkocji, w Glasgow. To był fascynujący uliczny wyścig. Tak powinno się pokazywać kolarstwo. Paryż powtórzył ten projekt. Wyścig w środku miasta. I tylko szkoda, że zabrakło Kasi Niewiadomej na podium.

Janek W.


Warning: Trying to access array offset on value of type null in /home/maciejkordala/websites/wmro/wp-content/themes/septera/includes/loop.php on line 268

O igrzyskach w „zdaniach dwóch„ opowiada Janek W. Odcinek nr 8: Zadziwiająca zapaść

O igrzyskach w „zdaniach dwóch„ opowiada Janek W. Odcinek nr 8: Zadziwiająca zapaść

Polscy tyczkarze Piotr Lisek i Robert Sobera nie zakwalifikowali się do finału skoku o tyczce. Obaj nie przeszli wymaganej kwalifikującej wysokości 5,70 m, chociaż w tym sezonie skakali już wyżej. To duże rozczarowanie. O medale będą walczyli inni. Kulomioci Michał Haratyk i Konrad Bukowiecki nie potrafili pchnąć kulę na przyzwoitą odległość. Do awansu finałowej rozgrywki potrzebny był rzut na 20,40 m. Niestety, nasi zawodnicy, których rekordy życiowe sięgają 22 metrów, tym razem uzyskali „wstydliwe” rezultaty. Haratyk osiągnął 19,94, a Bukowiecki 18.83. Haratyk takim wynikiem zdobyłby złoty medal olimpijski, …ale na igrzyskach w Rzymie w roku 1960 !!!

Przypomnijmy, że nasz mistrz olimpijski w pchnięciu kulą Władysław Komar pchnął kulę w Monachium w roku 1972, na odległość 21,18. Rezultaty osiągnięte przez Polaków w Paryżu nie przystoją olimpijczykom. Nasi biegacze przez płotki nagle zatracili umiejętność biegania. Szymański w połowie dystansu stracił siły, Czykier przybiegł do mety na ostatnim miejscu w kompromitującym czasie 13,99 s. Kiljan też na ostatnim miejscu. Czykier tłumaczy słaby start niedawną kontuzją. Przyjechał na igrzyska z kontuzją? Anna Wielgosz w biegu na 800 metrów, od startu na ostatnim miejscu. W repasażach także ostatnia z czasem o kilka sekund gorszym od „życiówki”. Oliwier Wdowik osiąga na „setkę” czas 11,53 s, tłumacząc słabość jakimś dziwnym skurczem. Ale Oliwier jest zadowolony, bo się dobrze bawił?

Nasi faworyci w rzucie młotem – Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek – jechali na igrzyska po medale. Jeszcze niedawno obaj rzucali powyżej 80 metrów. W olimpijskim finale miało być lepiej. Forma miała rosnąć. Tymczasem wszystko na co było ich stać to rzuty na odległość 77-78 metrów. Trzy metry za mało. Co się stało? Nowicki mówi, że był za wolny, Fajdek mówi, że był za szybki. Panowie mają po 35 lat, była szansa na piękne ukoronowanie sportowej kariery. Maria Żodzik z rekordem życiowym w skoku wzwyż 1,97 m, w eliminacjach w Paryżu skacze tylko 1,83 i oczywiście odpada z konkursu. Co się dzieje z polskimi lekkoatletami? Zadziwiająca zapaść! Tym razem nie dajemy zdjęcia, bo kogo tu chwalić.

Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 7 „Cztery razy z rzędu”

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 7 „Cztery razy z rzędu”

Pływanie. 800 metrów kobiet. Londyn 2012 złoty medal dla Katie Ledecky. Amerykanka wygrywa w czasie 8.14.63 ponad 4 sekundy przed Hiszpanką Garcią. Rok 2016. Igrzyska w Rio de Janeiro, złoty medal dla Katie Ledecky. Wygrywa w fantastycznym stylu, Bije rekord świata uzyskując 8.04,79. Brytyjka Jasmin Carlin  zdobywa srebro przypływając  11sekund za Katie.  

 

Tokio 2020, w rzeczywistości 2021. Dystans 800 metrów ma tę samąbohaterkę. Katie Ledecky płynie po złoty medal w czasie 8.11.57 ale Australijka Ariarne Titmus przegrywa tylko o 1.16. Piękna walka trwa do końca.   Jesteśmy w Paryżu. Na słupkach startowych obok siebie Katie LedeckyAriarne Titmus. Znów złoto dla Ledecky. Australijka o 1.25 za Katie.  Cztery igrzyska olimpijskie i cztery złote medale dla Katie Ledecky  na dystansie 800 metrów. Wydarzenie bez precedensu.  Niepowtarzalne. Urodzona w marcu 1997 roku. Dziś ma 27 lat. Kiedy wygrywała pierwszy raz miała lat 15 !  

Ledecky to uznana gwiazda światowego pływania. Zwycięstwo na 800 metrów w Paryżu to jej  9 złoty medal olimpijski. Łącznie ma 14 medali olimpijskich wszystkich kolorów. Poza tym 20 złotych medali mistrzostw świata. Wszystkie sukcesy odnosi w stylu dowolnym czyli kraulu.  Przed nią jeszcze kolejne starty na olimpijskiej pływalni w Paryżu. A za cztery lata igrzyska w Los Angeles. Czy Katie Ledecky wystartuje na igrzyskach u siebie. Będzie miała wtedy 31 lat.

 

Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 6 „Iga, nasza Iga”

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 6  „Iga, nasza Iga”

Na podium Chinka Qinwen Zheng, Chorwatka Donna Vekic i nasza Iga Świątek. Medalistki  w tenisie na igrzyskach w Paryżu. Brązowy medal dla Świątek , dla Polski. Pierwszy medal dla Polski w olimpijskim tenisie. Sukces! A jednak niedosyt. Cała Polska czekała na złoto. Iga też. Ale mecz z Chinką  przekreślił te nadzieje. Sześć ostatnich meczów z Zheng Iga wygrała , ten na igrzyskach nie.  Po przegranym pierwszym secie, w drugim Iga prowadzi 4:0 i ma serwis. Niestety coś się zacina. Przegrywa 4 gemy z rzędu. Stres, nerwy,  jakaś dziwna niewiara, asekuracja, niemoc, presja! Tym razem nie pomaga psycholog  Daria Abramowicz. Iga przegrywa, pojawiają się łzy, zapewne łzy złości. Mecz o brązowy medal Iga wygrywa z  przynależną pewnością.  Znów pojawiają się łzy. Radości czy może ciągle te z meczu z Chinką.  Ale na podium jest już uśmiech. Medal olimpijski to unikalna nagroda. Nie pieniądze a medal, można go zdobyć raz na cztery lata. Iga w cyklicznych turniejach WTA zarabia pieniądze, wielkie pieniądze. Więc pieniędzy ma dosyć. Medal olimpijski jest wyjątkowy.  Ten brązowy z igrzysk paryskich jest wspaniały. Brawo Iga. Jesteś wielka.

 

W turnieju nie wystartowało kilka czołowych tenisistek świata : Sabalenka, Rybakina. Kilka kolejnych przegrało w pierwszych rundach turnieju, Gauff, Paolini, Sakkari, Pegula, Krejcikowa.  Co jest takiego w turnieju olimpijskim, że faworytki przegrywają. Przypomnijmy finał turnieju w Rio de Janeiro w roku 2016. Portorykanka Monica Puig wygrywa z Angeliną Kerber. Nigdy wcześniej  i nigdy później nie odniosła takiego sukcesu. Chinka Zhang jest 7 rakietą świata  i przechodzi do historii jako mistrzyni olimpijska.  Za 4 lata igrzyska igrzyska w Los Angeles. Ale przedtem Iga wygra jeszcze wiele turniejów rankingowych i turniejów „wielkiego szlema”.  Tak będzie.

 

Janek W.

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 5 „Pasjonujące 10 kilometrów”

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada  Janek W. Odcinek nr 5 „Pasjonujące 10 kilometrów”

Bieg na 10 km jest rozgrywany bez wstępnych biegów eliminacyjnych.  Startuje duża grupa zawodników a eliminacja następuje już na bieżni. 10 kilometrów, 25 okrążeń  bieżni stadionu. W biegach długodystansowych od lat dominują biegacze z Afryki. Kiedyś Kenijczycy, teraz biegacze z Etiopii i Ugandy. 

 

Tak było i tym razem. Ale do końcowej walki dotrwała spora grupa. 12-13 biegaczy jeszcze na kilkaset metrów przed metą miało szanse na medale. Ostatnie 400 metrów to niezwykle pasjonująca walka. Piękny sportowy moment. Tempo biegu szalone. Komentator mówi o możliwości pobicia rekordu świata. Finisz.  Oto długodystansowcy niemal jak sprinterzy, na twarzach ogromny wysiłek, na mecie mogą  decydować  centymetry. Wygrywa faworyt Joshua Cheptegei z Ugandy w rewelacyjnym czasie 26.43.22. to rekord olimpijski. Rekord świata to 26.11.00. Trochę zabrakło. Medal srebrny dla Etiopczyka Aregawi a brąz dla Amerykanina Fishera, który przegrywa  srebro o 0,02 sekundy.  W czołówce nie ma Kenijczyków.

 

Bieg na 10 km ma swoją wspaniałą historię. W Londynie i Rio wygrywał legendarny Brytyjczyk, urodzony w Somali, Mohamed Farah. Farah dominował wówczas na olimpijskiej bieżni, przechodząc do historii jako jeden z najwspanialszych biegaczy długodystansowych.  I nie możemy nie przypomnieć naszej karty olimpijskiej.  Rok 1932. Igrzyska w Los Angeles. Bieg na 10 km wygrywa Janusz Kusociński przed znakomitymi wtedy biegaczami z Finlandii. Czas Kusocińskiego 30.11.4.  Tak to się wtedy biegało!  

 

Janek W.  

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 4 „ Bohater Francji”

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 4 „ Bohater Francji”

„To szalone, gdy czujesz za sobą wsparcie całej Gwadelupy i Antyli”  to słowa Teddie’go Rinera , francuskiego dżudoki, tuż po wygranej finałowej walce w wadze +100 kg.  Riner wygrywa przez ippon z numerem jeden na świecie Koreańczykiem Kimem.  Wznosi ręce     w górę i obiega wiwatującą widownię. Olbrzym skacze i cieszy się jak dziecko. Oto wybuch emocji po zdobyciu olimpijskiego medalu. 

 

Teddy Riner gwiazdor judo, ulubieniec fanów, bohater Francji. Urodzony na Gwadelupie medale zdobywa dla Francji. 11 razy był mistrzem świata. W Paryżu zdobywa czwarty złoty medal olimpijski! Ma 35 lat i zdradza, że już myśli o starcie w następnych igrzyskach w Los Angeles.  Światowi szefowie innych dyscyplin takich jak MMA. futbol amerykański czy wresting chcą Rinera mieć u siebie. MMA złożyło ofertę – 15 milionów euro za walkę!   Odmówił „MMA  nie odpowiada moim wartościom. Szanuję tych zawodników ale przyjmowanie kopnięć w twarz  to nie moja bajka. MMA jest modne ale niech rozwija się beze mnie”.  Teddy Riner, w czasie ceremonii otwarcia igrzysk,  wraz z  inną gwiazdą sportu  Marią Jose Perec,  zapalał znicz olimpijski. To wielkie uznanie dla jego wyjątkowości. Teddy Riner sportowiec dżentelmen.

 

Janek W.   

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 3: Simone Biles

O igrzyskach w „zdaniach dwóch” opowiada Janek W. Odcinek nr 3: Simone Biles

Simone Biles, znakomita gimnastyczka amerykańska ma za sobą bogatą i skomplikowaną przeszłość. Przyjechała na swoje trzecie igrzyska olimpijskie w wieku 27 lat. Gimnastyka kojarzy się nam z młodym wiekiem. Więc 27 lat to dla tej dyscypliny dużo. Dużo, ale nie dla Simone. Wielobój indywidualny. Po dwóch próbach: skoku i poręczach jest druga. Ale równoważnia, a przede wszystkim ćwiczenia wolne rozstrzygają o wszystkim. Najwspanialsza akrobatka wśród gimnastyczek. Podwójne salto z trzema obrotami, podwójne salto z dwoma obrotami, podwójne proste z półobrotem, wszystko niebotycznie wysoko. Kosmiczny poziom. Jej wyczyny ogląda Tom Cruise i Sebastian Bach. Złoto w wieloboju dla Biles, drugie po złocie w drużynówce.

 

Trzy lata temu w Tokio, Simone wycofała się z walki o medale, jak podano oficjalnie, z powodu kłopotów natury mentalnej. Wtedy powiedziała: „Życie to coś więcej niż gimnastyka, byłam dobrze przygotowana, ale to nie ma znaczenia, gdy walczy się z własną głową.” Tak powiedziała czterokrotna wówczas złota medalistka igrzysk w Rio de Janeiro. Sukces w Rio, dramat w Tokio i złoty powrót w Paryżu. Oto metryka największej gwiazdy kobiecej gimnastyki w ostatnich latach – Simone Biles!

 

Janek W.